02 lipca 2017

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...

Zgubiłam gdzieś wenę. Do dziergania pięknych sweterków użytku osobistego, jak również do pisania postów na blogu. Ktokolwiek ją widział, ktokolwiek wie, gdzie aktualnie przebywa, proszę o pilny kontakt :)

Prawda jest taka, że poza małymi udziergami prezentowymi dla dzieci znajomych, nie dziergałam nic poważnego (w znaczeniu większego niż próbka, udanego i dla siebie) od listopada, czyli od kiedy skończyłam swoją Melanię. Nie wiem dlaczego dokładnie ta wredna małpa postanowiła mnie opuścić, ale to właśnie jej ucieczka jest powodem zastoju na blogu. Ten post jest pierwszym, jaki publikuję od... stycznia!

W styczniu jeszcze trochę podziergałam. Byłam bardzo blisko pięknego, udanego swetra. Wybrałam dobry rozmiar, idealnie pasującą włóczkę, obmyśliłam lekką modyfikację, czyniącą ten sweter bardziej "moim". Wszystko szło dobrze, do czasu ;)

Tak wyglądał w trakcie robienia:




Tak miał wyglądać mój Case Study. Oprócz sporej modyfikacji w postaci braku koronki na plecach, nie zmieniałam wiele w projekcie. Dziergało mi się szybko i pięknie aż do rękawów, przy których okazało się, że pomyliłam motki i na rękaw zostawiłam najciemniejszy, co było okropnie widać. Tak to jest jak się zaczyna udziergi po nocach, przy sztucznym świetle...

Z tego tez powodu na zdjęciach nie ma rękawów - sweter się ich nie doczekał. Parę ciemniejszych pasków z przodu i na plecach również mnie nie cieszyło, zdecydowałam się więc wszystko spruć i odchorować ten projekt w nadziei, że kiedyś trafi mi się włóczka w innym, pięknym kolorze, który oddałby sprawiedliwość temu wzorowi. Cieszę się, bo zrobiłam dość dokładne notatki, które pozwolą mi odwzorować wszystkie moje modyfikacje po raz kolejny.




Mimo że sweter się nie udał i ostatecznie nie powstał, postanowiłam go tutaj pokazać bo moim zdaniem zasługuje na to ;) Myślę, że mógłby to być jeden z moich najpiękniejszych swetrów, gdyby nie ten pech z kolorem rękawów. Oglądając zdjęcia na powrót się nim zachwyciłam ;)

Tymczasem wracam do moich poszukiwań. Gdyby ktoś widział tę pindę, co mi uciekła, niech głośno krzyczy. 

Ps. Dokonałam ostatecznych czystek w moich zasobach włóczkowych i zachęcam do spojrzenia na listę motków do przygarnięcia.

10 komentarzy:

  1. Korespondentko wojenna, myślę że wena, zwana przez Panią "pindą",ujawni się wkrótce,a jej złośliwy charakter nabierze cech bardziej spolegliwych i skorzystamy na tym pospołu ;Pani,dziergając pięknie i my wszyscy czytając Pani posty.Cha ,cha- nie mogłam się powstrzymać:))))ED

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie uciekła razem z moją... Tyle, że moja się odnalazła przedwczoraj, więc jest szansa, że Twoja też wróci.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic na siłę, przecież to ma być przyjemność. Wróci, a jak nie, to szukaj innej pasji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niebawem sie znajdzie, casami trzeba sobie dac czas. Jednak fajnie, ze napisalas i przedstawilas sweterek, ktory bardzo pieknie sie prezentuje. Milo bedzie widziec jego sobowtora w calosci. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Długo nie wraca, ale niemożliwe, żeby na zawsze. Udawaj,że za nią nie tęsknisz to może ona zatęskni? Ja tak robię 😊 ewentualnie pooglądaj nowości na Ravelry. Może serduszko zabije szybciej do czegoś?
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że niedługo pokażesz wipka jakiegoś pięknego 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Wena zawsze wraca ze zdwojoną siłą więc nie masz się co martwić:) A sweter byłby faktycznie ładny:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też dopiero odzyskuję wenę... na pewno się odnajdzie :) trzymam kciuki! A sweter przecudnej urody. Mam nadzieję, że do niego wrócisz, bo warto!

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja myślałam że tylko moja wena uciekła na kilka miesięcy i nie chce wrócić. Mam nadzieję, że niedługo wszystkie weny wrócą do właścicieli.

    OdpowiedzUsuń
  9. Być może potrzebuje czasu na powrót, a może pojechała na długie wakacje? Tak czy śmak sweter był fajowy :)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie posty, inspiracje i recenzje na tym blogu powstają z myślą o Tobie, czytelniczce mojego bloga. Zostaw komentarz, udostępnij ten post na Fejsie czy albo daj + w Google - doceń moją pracę i poleć ją innym!