26 listopada 2016

Zielony komin

Kupiłam kiedyś dwa motki Drops Big Delight - to było tak dawno temu, że zdążyłam tę włóczkę przewinąć oraz kilka razy ją zgubić, zapomnieć o niej i ją odnaleźć. Możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie, kiedy, obiecawszy koleżance zielony komin w kwadraty, wydobyłam tę włóczkę z czeluści szafy i okazało się, że nie jest zielona... Wcale.

Nie wiem skąd wzięłam ten zielony :) W motku włóczka rzeczywiście była zielonkawo-oliwkowa, fioletowa i rdzawa ale po kilku przerobionych kwadratach okazało się, że są tam brązy, żółcie i turkusy... Jedynie zieleni brak :) Powstał więc komin w kolorach absolutnie jesiennych i absolutnie nieadekwatnych do pierwotnych wyobrażeń.




Dane techniczne:
Wełna: Drops Big Delight kolor 10
Zużycie: 2 pełne motki
Druty: 4.0 mm

To jest mój piąty komin wykonany ściegiem entrelak. Lubię robić kominy tym wzorem - dzierga się je szybko i nie ma nudy w trakcie, ale zrobiłam ich już tyle, że ten raczej będzie ostatnim ;)

Ja tymczasem zmykam dziergać mój nowy, puchaty sweterek!

03 listopada 2016

Dwa tygodnie płynnego szczęścia

W ciągu ostatnich dwóch tygodni przydarzyła mi się masa przemiłych rzeczy, które sprawiły że chwilowo żyje mi się tak lekko i szczęśliwie, jakbym naćpała się mikstury Felix Felicis (kto nie czytał Harrego Pottera niech się wstydzi i biegnie nadrobić!). 

Najpierw dostałam bardzo atrakcyjną oferta pracy z innej firmy, którą bez zastanowienia przyjęłam w swoim umyśle ale musiałam odrobinę podręczyć panią z haeru ("Potrzebuję czasu do namysłu.." hihi!) żeby nie byli aż tak pewni siebie ;) Godzinę później dostałam email noszący znamiona paniki od mojego potencjalnego przełożonego zapewniający o wielkiej, przemożonej chęci zatrudnienia mnie, właśnie mnie i o tym morzu, oceanie możliwości który na mnie czeka w nowej firmie. To ostatnie oczywiście piszę z przymrużeniem oka, bo każda firma obiecuje takie oceany zanim się umowę podpisze a potem przychodzisz i o! kałuża po burzy. Dupa a nie ocean.

Następnie udało mi się wynegocjować u mojego obecnego pracodawcy krótszy okres wypowiedzenia - to chyba cieszy mnie najbardziej, bo UWAGA! będę siedzieć półtora miesiąca w domu, zanim zacznę nową pracę w styczniu. Tak, proszę państwa, od 18 listopada, kiedy to pojawiam się ostatni raz w pracy będę sobie odpoczywać aż do 1 stycznia. Będę dziergać aż mi ręce odpadną, czytać i wylegiwać się w łóżku do godzin późnowieczornych. Taki mam plan. 

W międzyczasie wydarzyła się masa innych miłych rzeczy mniejszego kalibru. Zajmowałam się planowaniem naszych przyszłorocznych wakacji we Włoszech, w wyniku czego w głowie mam teraz same przyjemne, ciepłe obrazy z turkusową wodą i pięknymi krajobrazami. Ingrid dała mi znać że moje piękne, wyczekiwane włóczki Lilou już są gotowe i jadą do mnie! Miałam urodziny i moi starzy i nowi znajomi stawili się tłumnie w restauracji, gdzie sobie świętowaliśmy. Spotkałam się z człowiekami, których nie widziałam miliony lat a jeden taki człowiek przyjechał z samych Falklandów (no dobra, przyjechał z Wałbrzycha, ale wcześniej z Falklandów!) i dał mi kwiatki. O takie o! Piękne. 


Dostałam też od moich kochanych znajomych kupony na zakupy u Chmurki, więc niedługo będę tam szaleć, szczególnie że muszę zrobić zapasy włóczkowe na półtora miesiąca siedzenia w domu i obrastania w tłuszcz i wełniane włoski. 

Generalnie spotkała mnie cała kupa szczęścia. Próbowałam iść za ciosem i kupiłam kupon na totolotka ale nie pykło. No trudno, widocznie nie można mieć wszystkiego ;)



Wiem że wiszę Wam parę fotek moich już skończonych udziergów, ale ostatnio zupełnie mi nie po drodze było z aparatem ani drutami. Od kiedy skończyłam Cosy Hubby dla Łukasza nic mi na drutach nie wychodzi. Robiłam piękny, piękny sweter Beckett, który ostatecznie musiałam spruć, bo jakiegokolwiek motka bym nie użyła, kolor układał się tak, że pod pachą wychodziła wielka, ciemna plama. Sam wzór też był na maksa rozczarowujący, ostatecznie robiłam sweter improwizując. Jeśli ktoś ma planach kupienie tego wzoru to nie róbcie tego, bo to strata pieniędzy! Zaczęłam tez swój czarny szalik ale nie podpasował mi wzór i ostatecznie rzuciłam go w kąt.

Mam natomiast dłuuuugo wyczekiwane zdjęcia RedD. Chusta była prezentem dla mojej mamy - zrobiłam ją w maju. Próbowałam dawno temu zrobić zdjęcia w plenerze, ale ostatecznie lepiej wyszły te na manekinie, co wcale nie oznacza, że wyszły dobrze. Niestety brak światła robi swoje. Wzór testowałam dla Ani Stasiak, wybłagałam udział w teście jak tylko zobaczyłam na zdjęciach ten wężyk z przekręconych oczek prawych - majstersztyk! 





Dane techniczne:
Wzór: RedD by Anna Stasiak (jeszcze nieopublikowany)
Druty: 3.5 mm
Włóczka: Lilou Single Fingering w kolorze Weathered
Zużycie: 2 pełne motki

Włóczka jest piękna, muszę sobie jeszcze raz zamówić coś od Lilou w tym kolorze, chętnie przytulę parę motków dla siebie :) Tymczasem wracam do dziergania Becketta od nowa, inną włóczką... Tym razem na pewno wyjdzie lepiej :)