06 października 2016

Boska Andaluzja (post z zerowym kontentem dziewiarskim)

Szczerze mówiąc już zdążyłam zapomnieć, że byliśmy na tych wakacjach. Mój mąż niecnie przegrał zdjęcia z karty tylko na swój komputer, co znacznie przedłużyło proces dojrzewania do napisania tego wpisu. Ale już jest - napisany i gotowy i dedykuję go tym kilku osobom, które nie mają Facebooka i podglądać mnie mogą jedynie na blogu :) Oto krótka relacja z Andaluzji i jej pięknych krajobrazów.

Do Andaluzji wybraliśmy się na przełomie maja i czerwca, kiedy jest jeszcze przed sezonem turystycznym, ceny są znośnie i temperatury wahają się od 25 do 35 stopni. Nie polecam wybierać się tam w środku lata - to zdecydowanie najgorętszy region Europy i nawet największy miłośnik ciepła nie wytrzyma zwiedzania w pełnym słońcu i dwóch tygodni temperatur sięgających 40-kilku stopni. Żeby było wygodnie, wybraliśmy lot z Wrocławia do Malagi. Nie wynajmowaliśmy samochodu z kilku powodów: duże miasta w Andaluzji są naprawdę dobrze skomunikowane, bilety kupowane odpowiednio wcześniej są niedrogie, w Sewilli czy Granadzie dramatycznie ciężko jest zaparkować a poza tym wynajmując auto trzeba się tam liczyć z tym, że będziemy musieli jeszcze zapłacić za rysy na samochodzie - Hiszpanie parkują gdzie popadnie, często wciskają się na chama między samochody, zastawiają je na długie godziny, przepychają je dalej swoim własnym samochodem itp.



Najpierw odwiedziliśmy miasteczko Torremolinos, w którym spędziliśmy leniwie pierwszy tydzień naszego urlopu. Plan był taki, żeby wygrzewać się nad basenem/morzem, jeść i odpoczywać i tak właśnie było. Torremolinos to taka Ustka Andaluzji, miasto ma typowo wypoczynkowo-nadmorski klimat. Jest podzielone na dwie części - spokojniejszą i mniej zatłoczoną, w okolicy plaży La Carihuela i bardziej zabawowo-dyskotekową przy Paseo Maritimo. My oczywiście wybraliśmy tę pierwszą. Spaliśmy w przyjemnym butikowym hotelu z basenem (morze w Andaluzji jest jeszcze zimne w maju), gdzie cieszyliśmy się drineczkami i słońcem i wyrzucaliśmy z głowy ostatnie myśli o pracy. O ironio, w Torremolinos zdarzyło mi się zjeść najlepszą pizzę pod słońcem - jeśli tam się wybieracie koniecznie zajrzyjcie do restauracji Don Bose! Ja na pewno tam wrócę :)






Jeszcze w trakcie pobytu w Torremolinos pojechaliśmy na jednodniową wycieczkę do Rondy. To był mój punkt must-see na mapie Andaluzji :) Głównie przez rewelacyjne położenie nad wąwozem, fantastyczne widoki i monumentalny most Puente Nuevo z końcówki XVIII wieku. Niezłą frajdą było popijanie drinków na tarasie wykutym na zboczu wąwozu, zaraz przy moście (widać go na poniższym zdjęciu).







Z Torremolinos wzięliśmy taksówkę na dworzec autobusowy w Maladze i stamtąd ruszyliśmy do Granady. Niestety nie udało nam się zobaczyć wszystkiego, co planowaliśmy - dostałam jakiejś dziwnej alergii z zakażeniem, spuchł mi mięsień łydki i nie mogłam chodzić i tym samym pozbawiłam nas wycieczki do dzielnic Albaicin i Sacromonte. Dzięki tej przygodzie odkryliśmy plusy wakacyjnego ubezpieczenia zdrowotnego (zawsze wykupujemy ale nigdy nie zdążyło nam się korzystać) - po telefonie do PZU w ciągu godziny do naszego hotelu przyjechał lekarz. Była 21 w niedzielę! Receptę wykupiłam w aptece czynnej do godziny 23 (przypominam - niedziela) naprzeciwko naszego hotelu a za leki zapłaciłam.... 5 euro. W ramach ubezpieczenia mieliśmy również refundację kosztów leczenia, ale nie chciało nam się uzupełniać druczków, żeby dostać 5 euro z powrotem...

Zanim alergia unieruchomiła mnie na dobre, udało nam się zobaczyć Alhambrę, z czego ogromnie się cieszę! Czytałam bardzo dużo opinii, że Alhambra jest przereklamowana, że długo się czeka, że kolejki i mnóstwo ludzi i że nie warto... No cóż, może mam plebejski gust ale jeszcze żaden zabytek nie zrobił na mnie takiego wrażenia, jak ten. Jeśli się tam wybieracie, pamiętajcie że bilety do Alhambry (szczególnie do Pałacu Nasrydów - najbardziej spektakularnego zabytku z całego kompleksu) trzeba kupować kilka miesięcy przed, szczególnie w sezonie. Inaczej możecie obejść się smakiem. Ozdobą kompleksu są przepięknie utrzymane ogrody. Dodatkowo jest on usytuowany na wzgórzu, skąd rozciąga się widok na całą Granadę i okolice. Naprawdę jest na co popatrzeć.









Poza Alhambrą Granada nie zrobiła na nas szczególnego wrażenia, choć może nasza opinia byłaby inna, gdybyśmy zwiedzili Sacromonte, które jest podobno najbardziej klimatyczną dzielnicą miasta. Generalnie było przyjemnie ale nie zakochałam się w klimacie tego miejsca.

A poniżej bar z szynką ;)



Z Granady wybraliśmy się pociągiem do Sevilli. Sevilla to zdecydowanie najpiękniejsze miasto regionu, zachwyciło nas do bólu i na pewno tam wrócimy po więcej! Ma fantastyczny klimat a stare dzielnice z zabytkami są dogodnie położone i można je wszystkie zwiedzić na pieszo. Na początku powolutku (nadal ledwo mogłam chodzić a im było cieplej tym gorzej) a pod koniec pobytu już całkiem dziarsko maszerowaliśmy wśród krętych, pięknych uliczek, klimatycznych knajpek i spektakularnych zabytków. Największe wrażenie robi żydowska dzielnica z ulicami tak wąskimi, że miejscami wygląda jak Wenecja. Zachwyt sięgał zenitu!

Złota wieża
Giralda i Katedra

Katedra

Miasto ma oczywiście punkty, które każdy turysta musi zobaczyć: Złotą wieżę, Giraldę, Katedrę de Santa Maria de la Sede i Alcazar (pałac królewski). Alcazar jest kompleksem mniejszym i zdecydowanie mniej spektakularnym niż pałac Nasrydów ale równie pięknym. Warto też przejść się po ogrodach i pooglądać przechadzające się tam pawie. Ogromne wrażenie robi Plaza de Espana - byliśmy tam dwa razy, w dzień i w nocy i oba widoki są nieziemskie.

Alcazar





Plaza de Espana




I na koniec my :)



Przed powrotem do Polski spędziliśmy jedną noc w Maladze, raczej z konieczności, z powodu wylotu o 6 rano niż z planu i chęci. Malaga jest bardzo ładnym miastem ale po obejrzeniu Sevilli i Granady nie powala. Pokręciliśmy się nieco po starym mieście i nabrzeżu portowym, nie zapuszczaliśmy się za to do części turystycznej z plażami i hotelowymi molochami. Na wzgórzu w pobliżu miasta znajduje się zamek, do którego wiedzie przepiękny pieszy szlak. Jest to dosyć długa i wymagająca wycieczka, na którą nie znaleźliśmy czasu w naszym napiętym harmonogramie. I dobrze, bo moja noga jeszcze dawała się trochę we znaki.







I to by było na tyle :) Obecnie żyję już bardziej przyszłymi wakacjami, które zaczynam planować. Tym razem wybieramy się do Włoch.



18 komentarzy:

  1. Odwiedziłaś piękne miejsca. Wspaniałe fotografie pozwalają na powrót do wakacji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne wakacje i cudowne zdjęcia Olu. Podziwiam i pozdrawiam gorąco:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rok temu też byłam w Andaluzji. Piękne miejsce. Byliśmy w sierpniu temperatury wahał się 35-40 stopni.chciałabym tam jeszcze wrócić. Zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj , to dla mnie też ten post, bo ja nie jestem fejsbukowa ;) Jak na razie udaje mi się omijać go szerokim łukiem, ale nie wiadomo, czy kiedyś mnie nie dopadnie ;).
    Andaluzję uwielbiam, też byłam w Rondzie, Sevilli, Granadzie. Opinie, co do tych miejsc, mam podobne do Twoich. Alhambra też mi się podobała, chociaż byłam zawiedziona, bo lwy zabrali do remontu ;). Piękny post i zdjęcia :)
    PS Chyba się zacznę ubezpieczać, bo jakoś wcześniej o tym zapominałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto pamiętać o ubezpieczeniu. Takie usługi nie są super drogie - zapłaciliśmy coś koło 100 zł za dwa tygodnie i dwie osoby. Gdybyśmy go nie mieli, musielibyśmy jechać w poniedziałek do szpitala i pewnie ostatecznie spóźnilibyśmy się na pociag do Sevilli, który mieliśmy o godzinie 14.00. Nie wspominając już o ewentualnych problemach komunikacyjnych z tamtejszą służbą zdrowia ;) Mój poziom znajomości hiszpańskiego jest odpowiedni, żeby chwilkę pogadać o pogodzie albo jedzeniu ale dyskusje medyczne to już inna bajka. Cieszę się, że uniknęłam całego tego niepotrzebnego stresu.

      Jak byłam w Alhambrze to lwy były na miejscu ale ogrodzone i nie można było w ogóle wejść na dziedziniec żeby przyjrzeć im się z bliska, więc niewiele straciłaś.

      Usuń
  5. Cudowne wakacje, wspaniałe zdjęcia, no i wspomnienia, których Ci nikt nie odbierze.
    Pozdrawiam. Ola.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudne zdjęcia :-) Fantastyczne miejsca zwiedziliście :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawy wpis. Fajnie,że się z nami dzielisz wrażeniami z egzotycznej podróży, bo przecież dziewiarki nie samymi drutkami żyją. Zwiedzałaś bardzo piękne i miejsca! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Potwierzdam wszytsko, co napisałaś :) Mam podobne odczucia. Szkoda, że jeszcze nie skoczyliście do Cordoby, bo bardzo warto!...ale to następnym razem.

    Gratuluję rozsądnego terminu i chwalę za zdjęcia :) Jak będziesz w okolicy Barcelony kawa obowiązkowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety... Kordoba, Kadyks i Jerez de la Frontera musiały wylecieć z listy. Co prawda moglibyśmy skrócić nasze pobyty w Granadzie i Sevilli, żeby odwiedzić jeszcze jedno czy dwa miasta ale przecież nie na tym polega urlopowanie, żeby biegać po zabytkach jak kot z pęcherzem ;) Wolimy sobie na spokojnie zwiedzać, szwendać się i nasiąkać klimatem miejsca, co tym razem udało się znakomicie. Poza tym miałam przeczucie, że dzień w Sevilli to za mało i udało mi się idealnie oszacować te 3 dni - nie za dużo, nie za mało. Wyjechaliśmy bardzo zadowoleni.
      Na pewno wrócimy, bo bardzo chcę zobaczyć Kadyks i Kordobę. Pewnie jakoś to połączymy z wakacjami w Portugalii. Do Barcelony też się wybieramy, tylko ciężko z terminami a ceny noclegów i lotów to jakiś koszmar... Może mi podpowiesz który miesiąc jest w Barcelonie najprzyjemniejszy? :)

      Usuń
    2. Myślę, że jesień jest najfajniejsza,ale w tym roku bywa kapryśna (tzn. wieczory są chłodnawe i dni ostatnio nie tak słoneczne, jak dotychczas). Zawsze polecałam październik, a teraz dorzucę wrzesień :) Jesień ma duży plus zaciepłą wciąż wodę do kąpieli. Także ocean na południu Portugalii wtedy polecam.

      Wiosna też fajna, ale w czerwcu można już nadziać się na konkretne upały.

      Ot i chyba tyle :) Cierpliwie na wizytę w Barcelonie poczekam, póki co nigdzie się stąd nie ruszam :*

      Usuń
    3. A więc wrzesień! :) Może nawet w tym roku się uda :)

      Usuń
  9. Szkoda, że będąc w Rondzie nie wybrałaś się do Setenil de las Bodegas.
    Mnie nie porwały Kadyks i Gibraltar ale już Cordoba to punkt obowiązkowy w Andaluzji, szczególnie podczas festiwalu patiów. Pięknie tam, zdecydowanie.
    Jeżeli uda Ci się kiedyś wybrać w podróż po Hiszpanii i Portugalii, w tej drugiej podobały mi się bardzo Tomar i Batalha ale to już zdecydowanie dla zmotoryzowanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśleliśmy o Setenil de las Bodegas ale ostatecznie czasowo się nie udało. Gibraltar, tak jak piszesz, nie wydawał się porywający, więc od razu wyleciał z listy :) A do Kordoby na pewno zajrzymy następnym razem!
      Dzięki za info odnośnie Portugalii, przyda się za rok lub dwa :)

      Usuń
  10. rewelacyjne fotki z cudnych miejsc!

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękne wakacje! Zawsze sobie powtarzam, że kiedyś w przyszłości pojedziemy gdzieś indziej niż do Japonii, bo jest tyle cudownych miejsc na świecie do odwiedzenia, ale jak przychodzi co do czego to wybieramy jedyny słuszny kierunek... *^v^* Tak swoją drogą, będąc w takich niesamowitych turystycznych miejscach zawsze się zastanawiam, jak się żyje tam mieszkańcom, być cały czas otoczonym tymi pięknymi zabytkami! Czy to może się znudzić z czasem i przestaje się to zauważać?
    My też zawsze wykupujemy ubezpieczenie podróżne, nie było nigdy konieczności skorzystania, ale na wszelki wypadek. W tym roku robiliśmy to na 10 minut przed wyjściem z domu do taksówki na lotnisko, w całym zamieszaniu z opóźnionymi wakacjami wyleciało nam to z głowy! Ale na czas sobie przypomniałam, na szczęście w dzisiejszych czasach można to zrobić w dwie minuty online. *^o^*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że bardziej niż podziwianiem zabytków zajmują się utyskiwaniem na turystów ;) ;)
      Świat jest piękny ale jeśli zawsze ciągnie Cię do Japonii, to nie ma co z tym walczyć :D Mnie z kolei zawsze ciągnie co roku w zupełnie inne miejsce :)

      Usuń

Wszystkie posty, inspiracje i recenzje na tym blogu powstają z myślą o Tobie, czytelniczce mojego bloga. Zostaw komentarz, udostępnij ten post na Fejsie czy albo daj + w Google - doceń moją pracę i poleć ją innym!