05 października 2015

Ironia losu tysiąc

Ten post będzie o tym, dlaczego jestem kupką nieszczęścia.

Mam sobie od jakichś dziesięciu lat na dłoniach coś, co nazywa się oficjalnie i mądro-medycznie kontaktowym zapaleniem skóry*. W praktyce objawia się to tak, że nie za dobrze wygląda (choć i tak mam łagodną wersję tego gówna) i pieruńsko swędzi. Dodatkowo utrudnia mi życie - ciężko jest np. robić na drutach, kiedy na palcach mam swędzące bąbelki.

*Nie googlajcie tego, bo wyszukiwarka wypluwa obrzydliwe fotki.

Problem jest rodzinny, bo moja mama też to ma - od detergentów. Mądrzy panowie i panie lekarze dermatolodzy kiwali więc głowami z uwagą i radzili mi - musi Pani unikać alergenu. Więc unikałam. 10 lat unikam. Wyeliminowałam z domu wszystkie zapachowe mydła i myję ręce super hipoalergicznym mydłopodobnym czymś dla największych alergików tego świata, używam hipoalegricznego proszku i płynów do prania, zrezygnowałam z płynów do płukania. Mam specjalny krem do rąk. Nie myję naczyń i sprzątam tylko w rękawiczkach. I nic. Efekt niewielki, może pojawia się trochę rzadziej niż kiedyś... Ale nadal często. I tylko na rękach.

Od jakiegoś czasu zaczęły mnie męczyć pewne podejrzenia... że może to nie od detergentów (lub nie tylko), że może to coś innego. Testowałam te swoje podejrzenia na różne sposoby, prawie pół roku sprawdzając a potem wypierając wyniki testów ze swojej  świadomości.. Ale dłużej się nie da.


Jestem uczulona na wełnę.  Ha ha. Tak.





Dobra informacja jest taka, że nie każda wełna zabija moje bardzo "wykwintne" ręce, gdyż akceptują merynosa i nie buntują się, kiedy z niego robię, pod warunkiem że nie jest to singiel ;) Z repertuaru odpada mi wszystko, co nie jest skręcone, każda wełna z włoskiem, wełna typu virgin, wełna szetlandzka, wełna bfl, alpaki, mohery... słowem niemal wszystko. Jaki to dramat - same możecie się domyślić. Za to radość, że jest choć jeden typ wełny, z którego jednak moge robić - nieopisana!


Ostatnio myślałam, że udało mi się oszukac przeznaczenie, bo dwa dni dziergałam z Drops Brushed Alpaca Silk... i nic. Ale już trzeciego dnia znów mnie wysypało. Nie wiem jak mam dokończyć ten sweter.. Czy ktoś ma doświadczenie w dzierganiu w rękawiczkach? :P



Co z moim kizimizi? ;(

60 komentarzy:

  1. rekawiczki chirurgiczne polecam ;D skoro w nich moge szyc, nitka tak cienka, ze prawie jej nie widac, to z grubasem welnianym problemu nie powinno byc.
    Wyprysku wspolczuje, sama mam na powiekach, ale oprocz stresu nie znalazlam jeszcze na co reaguje.
    Wiekszosc dostepnych na rynku specyfikow to pogarsza, a pomaga tylko oliwa z oliwek ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oliwą nie próbowałam, dziękuję za radę :) Dzisiaj wysmaruję łapki i zobaczę czy pomaga. Mam specjalną maść sterydową ale staram się nie korzystać z niej za często... bo wiadomo.

      Usuń
  2. Z całego serca współczuję...
    A nosisz możesz takie nitki już w sweterku...?
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie w gotowym swetrze nie przeszkadza mi singiel czy bfl, ale za to alpaka albo moher mnie morduje. Przy okazji wyjaśniła się moja ogromna nadwrażliwość na alpakę w czystej postaci.

      Usuń
  3. Oj kobito, ale Ci się narobiło. Koszmar dziewiarki. Przynajmniej już wiesz co sprawia, że dłonie bąblują. W rękawiczkach może być trudno, ale na upartego też da radę. Dobry koń i po błocie pójdzie :). Ciepło pozdrawiam i zdrówka w rączkach życzę.

    Ps.
    Mniej więcej wiem jak się czujesz. Miałam sytuację zupełnie odmienną, ale podobna ironia losu spotkała mnie. Teraz na wakacjach nie potrafiłam ze wszystkimi podziwiać pięknych widoków z nad przepaści na Adriatyk i doliny... Gdy wszyscy się jarali ja miałam pełno w porach (mam lęk wysokości). Przejechać tyle kilometrów i nie patrzeć... o ironio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że to odkryłam bo przynajmniej wiem jak tego unikać. Ale nadal.. kizimiziowy sweter kusi - gotowa część przeszła pozytywnie test niegryzalności na gołym brzuchu. Szkoda, że nie będzie mi go dane dokończyć, choć jak się zawezmę to kupię te chirurgiczne rękawiczki! ;D

      Usuń
  4. Jeśli chodzi o kosmetyki to polecam olej kokosowy. Można w nim olejować włosy, płukać jamę ustną, myć zęby, używać jako balsamu, używać w kuchni, wcierać w dłonie zamiast kremu...........to tak z grubsza :) Koniecznie z pierwszego tłoczenia i na zimno. Wprawdzie nie mam Twojej przypadłości, ale czytałam, że kilku osobą ciut ulżyło w cierpieniach. Podobno stres i to co się je też ma znaczenie.
    Ja go używam już od dwóch lat. Gdybyś się na niego zdecydowała, kup najpierw małe opakowanie. Ja go uwielbiam, ale mojej przyjaciółce już nie przypadł do gustu i wzięła go do smażenia. .....A, jeszcze mi się przypomniało, że można go również używać do irygacji miejsc intymnych.......... takie panaceum na wiele dolegliwości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, wypróbuję :) Choć myślę, że jak przestanę dziergać z "włochatych" wełen to samo przejdzie. W lecie miałam taki moment, kiedy dziergałam ze skręconych merynosków prawie 2 miesiące i ani razu nie miałam wysypki. Taki los ;)

      Usuń
  5. Masakra...
    Z doświadczeń rodzinnych z alergikami wiem, że specyfiki dostępne w drogeriach i oznaczone jako "dla alergików" na ogół alergie potęgują. Do mycia polecam serię Emolium dostępną w aptekach i zwykłe szare mydło. Olejki też pomagają. Pomaga także zmiana diety. Wydaje się, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego, ale wyrzucając gluten i odkwaszając organizm wyleczyliśmy alergiczkę z początkami astmy, pomogło też na atopowe zapalenie skóry i łuszczycę.
    Może faktycznie spróbować dziergać w rękawiczkach chirurgicznych?
    Masakra, normalnie jestem w ciężkim szoku... Trzymam kciuki za powodzenie!
    PS. Olu, guziczki od Ciebie zainspirowały mnie do wydziergania sweterka w szalonych, jak dla mnie, kolorkach, ale to tak bliżej wiosny zrealizuję, bo mam już pełno innych zimowych planów :). Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą dietą będzie ciężko, bo ja niedietowa jestem i uwielbiam wszystko, co ma gluten :) Także będe sobie dziergać z merynosków i patrzec tęsknym wzrokiem na wszystkie włochate włóczki.

      Cieszę się, że guziole spełniły swoją rolę ;))

      Usuń
  6. Współczuję, łączę się w bólu, bo mam tą samą przypadłość. Na szczęście nie na wełny i nie na rękach, ale i tak wiem co to za upierdliwiec, mnie męczy już 5 lat a przyczyna ciągle nieznana. Ze specyfików, które używam - balsam Cetaphil do twarzy i ciała, całkiem pomocny, pod warunkiem smarunków co 3-4 godziny (mi to nie wychodzi, ale nie mam siły smarować się od pasa w dół z taką częstotliwością...), sterydy na zaostrzenia do momentu ustąpienia najgorszego i leki przeciwalergiczne, mi najlepiej pomaga Clatra. Niestety, żadne oleje kokosowe ani inne cholerstwa nie wystarczają w moim przypadku, ale warto spróbować :) aaa i co do rękawiczek - najlepiej kupić winylowe jeśli już jest taka potrzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o bawełnianych rękawiczkach, takich jak te nawilżające do spania :)

      Usuń
  7. O ironio... faktycznie, nie wyobrażam sobie, niezły kawał chmury nad Twoją głową wisi.. Ale może zamiast dziergać w rękawiczkach, chociaż to tez jest jakieś rozwiązanie, zamiast cierpieć, dozuj sobie przyjemność dziergania włóczek z włoskiem i sobie je odpuść? na szczęście są włókna, które Cię nie torturują i na tych się skoncentruj.. a jak jest z bawełną? też Cię uczula? zostają jeszcze merinosy mieszane, z jedwabiem, z kaszmirem - czyli całkiem pokaźna pula możliwości przed Tobą, a że luksusowa - to przecież nawet lepiej :)
    Tylko jak znam życie, owoc tabu pewnie najlepiej smakuje, co nie? ;)

    Ściskam, tulam, i drapię - jak potrzebujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki jest plan, żeby odpuścić wszystkie niemerynosy :) Bawełna mnie nie torturuje, ale nie za bardzo lubię z niej robić rzeczy dla siebie. Poduszki, kocyki ok, ale bawełniany sweter to chyba nie dla mnie. Masz rację, luksusowa półka stoi przede mną otworem :)))

      A co do dziergania w rękawiczkach - szukam sposobu, żeby dokończyć Kiziaka ze zdjęcia. Zaczęłam ten sweter, napaliłam się... TAK BARDZO chciałam go mieć i co? :P I mam połowę przodu i kolejne uczulenie.. Ech..

      Dzięki za słowa wsparcia! :*

      Usuń
    2. Olu, szatański plan jest taki - zamów sobie swój wymarzony sweterek u jakiejś sprytnej dziewiarki. Po co męczyć swoją skórę, naprawdę szkoda rąk.
      A sobie wybierz jakąś fajną, nieuczulającą włóczkę i zrób jeszcze jeden, fajny sweter.

      Usuń
  8. Hmm, no to wyzwanie się pojawiło w Twoim życiu, nie powiem, żeby do łątwych należało... ale na wszystko jest jakiś sposób, więc może za chwilę się jakaś podpowiedź pojawi znienacka:) bądź czujna:)
    A na swędzenie polecam olejek arganowy:) ..ciekawa jestem, czy coś pomógł by tez olejek z oregano...bo to można stosować również wewnętrznie...ale trzeba by poczytac więcej na ten temat, czy akurat w tym przypadku by dopomógł.
    Pozdrawiam i mimo wszystko uśmiechu życzę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Dużo merynosów mam na półkach, więc mogę się jeszcze uśmiechać :D

      Usuń
  9. Olu, nie wiem, co Ci powiedzieć... Strasznie Ci współczuję, a jednocześnie jakoś tak - przepraszam za wyrażenie - jest mi raźniej, że ktoś też to ma! Bo ja od lat mam te swędzące bąbelki na jednej tylko ręce, jest to alergia, tyle wiem. W najgorszym stadium moja skóra rozwarstwia się i krwawi... Wtedy chodzę z zalepionymi palcami, ukrywam to i cierpię... Wiem, że mam alergię na nikiel, bardzo silną. Odstawiłam kawę (ma dużo niklu) i jest lepiej. Ale... też mam podejrzenia co do wełny. Gdy robiłam sweter Małej, z mieszanki bawełny i akrylu, moje ręce były ładne. Gdy dziergałam Aisling - z wełny - ręce pokrywały się pęcherzykami... Ale - piłam tez kawę. Strasznie boję się, że to wełna, bo jeśli tak, to w moim przypadku nie będzie chodziło tylko o włosek, ale raczej o wełnę ogólnie... Bo ja nie dziergałam z włochatych wełenek, tylko z merynosów, jej... Też się boję. Teraz nie piję kawy, jest lepiej. Na drutach przez miesiąc będę miała akryl - zobaczę, jak zareagują moje ręce, gdy nagle wrzucę na druty wełnę. Napiszę Ci, jeśli będę też miała alergię na wełnę... U mnie duże znaczenie ma dieta, niestety. Nikiel jest też w pokarmach, więc muszę się pilnować. A tak w ogóle to w sumie trudno ustalić tak jednoznacznie, co nas uczula, bo - jak już pisała koleżanka powyżej - wszystko może mieć wpływ na potęgowanie reakcji alergicznej... Współczuję Ci bardzo i jednocześnie cieszę się, że możesz dziergać z merynosów!!!!! A ten sweter z alpaki (nawiasem mówiąc - śliczny :) - odstaw całkiem. W rękawiczkach taka chora skóra jeszcze gorzej się ma - wiem, bo też ratowałam się w wielu sytuacjach rękawiczkami - miałam potem stan zapalny skóry.
    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nauczę Łukasza dziergać, żeby mi ten sweter dokończył :D :D ;D
      A co do Twojej alergii - warto sprawdzić, czy nie jesteś uczulona też na chrom. To najpopularniejszy alergen przy wyprysku kontaktowym ale ciężko to wykryć. Zobacz jak reagujesz na żółte jedzenie, w którym jest chrom - żółtka jajek, jablka, żółta papryka, kukurydza itp. jest też w drożdżach i wołowinie a także... w ubraniach barwionych na żółto.
      Mój brat miał uczulenie przez bardzo długi czas, nikt nie wiedział co mu jest aż jakiś wioskowy szaman poradził odstawić chrom i pomogło na 100%.

      Usuń
  10. ojejku współczuję... Ja ręce (odpukać) to chyba mam ze stali, generalnie z innego materiału, niż reszta ciała. Dziergać, szydełkować, itp... mogę ze wszystkiego, w każdej temperaturze i każdym st wilgotności. Nawet ze sznura bawełnianego na którego bardzo wiele narzeka że niszczy ręce. Ale za to dla odmiany sama mogę nosić tylko rzeczy ze sprawdzonej 100 na 100% bawełny merceryzowanej (nie ekologicznej) i 100 % akrylu. Dlatego dla siebie na co dzień, na sweterki, sukienki (jesień-zima-wiosna) wybieram najczęściej włóczki Himalaya antypiling, Eveyday Classic, Worsted, Bebe, Big, nie tylko dlatego ze potem bardzo wygodne jest użytkowanie, w sensie "buch" do pralki i z głowy, ale też dlatego że są trwałe, miękkie jak baby merino z jedwabiem i prawie w ogóle nie skrzypią. Ręcznie piorę tylko chusty które robię z bawełny. A w rękawiczkach to tylko gotowanie (np pączki z ciasta drożdżowego lub wyrabianie masy na pasztet), i tyle, nic poza tym, nawet w ogrodzie na gołe łapy działam

    pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tylko Ci zazdrościć takich odpornych rąk :)

      Usuń
  11. O jeny! Przesrane, że tak dosadnie napiszę! Dobrze, że jest ta merino! Kurka trzyma się!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mediderm przy zapaleniu skóry - też zabezpiecza skórę trochę. Ja jako posiadaczka i matka posiadacza cudownej dolegliwości.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jej, współczuję ogromnie i rozumiem co czujesz, bo też jestem alergiczką i nie toleruję wełny. Do wełny jestem tak zrażona, że nawet nigdy nie próbowałam tych szlachetniejszych.... Mam też alergię na kocią sierść, a ostatnio przygarnęłam drugiego kota... Kicham, smarkam, łzawię... i przytulam... licząc, że się nie pogorszy i nie zejdzie na oskrzela, tak jak w młodości....
    Życzę powodzenia w ograniczaniu skutków, oby się udało z rękawiczkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, chyba bym się nie odważyła na posiadanie kotów w takim stanie. Mój mąż ma alergię na koty i widzę jak się męczy, jak przebywa w pobliżu tychże.
      A co do wełny, jeśli jesteś uczulona na wełnę generalnie to myślę, że nie warto próbować. Podhalańska czy merynos - owca to owca.

      Usuń
  14. Ale się porobiło... ironia losu i to jaka. Bo jak dziewiarka ma dziergać jeśli ma uczulenie na wełnę?
    Dobrze, że chociaż merino Ci pozostało, bo to oznacza, że nie musisz całkowicie rezygnować ze swojej pasji. A przecież z takiej ekskluzywnej włóczki to w sumie największa przyjemność robić!
    Mam nadzieję, że to smutne odkrycie nie złamie Cię, nie poddasz się i bedziesz nadal robiła piękne piękne sweterki, czapki i chusty.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkrycie, mimo wszystko, jest raczej pozytywne, bo przynajmniej teraz wiem jak tym uczuleniom zaradzić. A że merynosów mam całe półki w domu, łatwiej mi się z tym pogodzić :)
      Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  15. Podpisuję się pod Kropką :) Trzymam kciuki i wierzę, że znajdziesz sposób aby dziergać ... może te rękawiczki chirurgiczne to nie jest zły pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu!
      Kończe kizimizi i potem będę dziergac już tylko z merynosów.

      Usuń
  16. O rany, faktycznie ironia losu... z drugiej strony, dobrze, że znalazłaś przyczynę i wiesz, co Cię tak uczulało. I teraz śmieszne wydaje się używanie super hypoalergicznych mydeł itp. :D

    No i szczęście w nieszczęściu, że jest taka wełna, która Cię nie uczula i dalej będziesz mogła robić to, co kochasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie, czy to przyczyna czy tylko podrażniacz.. Ale warto jest o tym wiedzieć. Jak dobrze, że są merynosy :)

      Usuń
  17. Oj, to nie tylko ironia losu ale po prostu wredota losu. Dobrze, że jest merino, bo inaczej pozostają akryle, a to już inna bajka. Współczuję i pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  18. O jejku! Strasznie Ci współczuję, ale pocieszające dla Ciebie jest to, że w swoim sklepiku masz sporo moteczków, które nie wywołują u Ciebie alergii, więc będziesz miała z czego dziergać. Gorąco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Jakie szczęście, że mam tyle merynosków pod ręką :) Zrządzenie losu :)

      Usuń
  19. Oj biedna Ty. To prawdziwa tragedia kochać dziergać i nie móc. Dobrze, że możesz chociaż z merino. Będziesz miała wszystkie sweterki nie gryzące :]

    OdpowiedzUsuń
  20. Ola współczuję Ci ogromnie i kompletnie nie wiem co poradzić, skoro próbowałaś już różnych specyfików i nic. Ale dobrze, że o tym napisałaś, bo może trafi się jakaś podpowiedź, kierunek....
    Dwa lata temu mojego męża, ni z gruszki ni z pietruszki zaczęła swędzieć skóra a potem w miejscach swędzących robiły się maleńkie krostki a jeszcze potem naokoło nich takie rumienie. Na całym ciele, dosłownie wszędzie, oprócz twarzy na szczęście. Wyglądał jak pogryziony przez komary/ meszki i cierpiał. Chodził po lekarzach, smarował różnymi maściami i nic. Diagnoza "samo wyszło, samo zejdzie". Aż trafiliśmy do Pani zajmującej się homeopatią, zrobiła maści, kropelki i .... przeszło. Długo trwało ale pomogło.
    Może spróbuj z tej strony. Ja wiem, że nie każdy wierzy w homeopatię, ja też nie dawałam wiary ale na własne oczy zobaczyłam, że działa :)
    Pozdrawiam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy co będzie jak odstawię zupełnie włochate włóczki. Jeśli nie będzie nawracać to nie będzie problemu. Jak wróci, pójdę do wszystkich szamanów tego świata. Coś musi pomóc :)

      Usuń
    2. Witaj,
      Współczuję Ci ogromnie. Po części wiem jakie to utrapienie dla dziewiarki. Ja również jestem uczulona, ale nie skórnie, tylko ocznie. Niektóre włóczki wywołują u mnie zapalenie spojówek. Też paskudna przypadłość, ale cóż poradzić dziergam :-)
      Spróbuj homeopatii, jak radzi Jola, naprawdę działa. Wiele osób nie jest przekonanych do takich metod leczenia i ja również nie byłam dopóki nie zachorowała mi Córka. Po mnóstwie badań, wizyt u specjalistów i marnych diagnozach, w końcu się zdecydowałam na homeopatę i naprawdę efekty są znakomite. Leczę Ją już tak od ponad 2.lat. Oczywiście ważne jest to, by osoba homeopatią się zajmująca znała się na rzeczy..
      Pozdrawiam ciepło :-)

      Usuń
  21. Niestety środowisko coraz bardziej zatruwane przez nas odwdziecza się zatruwaniem nas. Coraz więcej alergenów i alergików. Polowa sukcesu to zidentyfikowanie źródła, druga znalezienie leku. Zacznij od tych rękawiczek, mam nadzieję że jeśli cieniutkie to będzie można w nich dziergać. I trzymam kciuki za szybkie pozbycie się paskudztwa, a kysz. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Współczuję Ci bardzo jakem zatwardziały alergik z doświadczeniem ;)
    Zmień druty na bambusowe i zrezygnuj z farbowanych włóczek ;) wełna jest naturalna, barwniki do jej koloryzacji przeważnie nie, być może to one są przyczyną Twojego cierpienia.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety naturalne rzeczy też uczulają, to nie jest takie proste :(

      Usuń
  23. Witaj w klubie:)! Odkąd zaczęłam więcej używać ręcznie farbowanych wełen, stan palca wskazującego znacznie się pogorszył:( W praktyce wygląda to tak, że dziergam w plastrze:) Odradzałabym stosowania maści sterydowych, początkowo poprawi się , ale znacznie osłabia skórę:( Moja lekarka przepisała mi maść protopic, spróbuj , podobno nie jest to steryd, ja smaruję i owijam to plastrem, pomaga, ale tylko do czasu, gdy nie dotknę czegoś, ale to już wiesz:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama w najgorszych momentach dziergała w jednym palcu z rękawiczki. Odcinała od rękawiczki chirurgicznej i palec wskazujący miała chroniony. Spróbuj, może tak jest wygodniej?
      Co do sterydów - używam bardzo rzadko a pomiędzy kuracjami mam maść lipidową odbudowującą barierę ochronną skóry. Choć na ile pomagała ona a na ile odpoczynek od włochatych włóczek - nie mam pojęcia.

      Jestem w szoku, że połowa naszej znajomej blogosfery to alergicy :P Myślałam, że tylko mnie tak doświadcza los :P

      Usuń
  24. Oj współczuję ! Powodzenia w leczeniu nie tylko objawów i mam nadzieję, że na rynku będzie pojawiać się coraz więcej materiałów bezpiecznych dla alergików, powodzenia:) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Miałam to samo od lat, rownież moja mam i ciocia - po odstawieniu glutenu minelo po 2 tyg, nie wraca o ile nie zjem czegoś zakazanego, wczesniej przerobiłam wszystko to co ty, teraz mydła i detergenty nie przeszkadzają, wełna również.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem w stanie się zmusić do bezglutenowej diety ale polecę mamie, byc może jej się uda pokonać swoją alergię tych sposobem.

      Usuń
  26. Ha! Nie napiszę chyba nic nowego, jak powiem, że też podejrzewam u siebie jakąś alergię na wełnę...stan moich rąk znacznie pogarsza się gdy dużo dziergam. Na szczęście mogę chodzić we własnych wyrobach. Nie stosuję żadnych maści (a może powinnam?), tylko w kółko myję i kremuję ręce, bo od wełny wysuszają się naprawdę ekstremalnie...

    OdpowiedzUsuń
  27. No toś Korespondentka Wojenna na akcji bojowej...

    OdpowiedzUsuń
  28. To dopiero nieszczęście! Wełnomaniaczka uczulona na wełnę. To gorsze niż uczulenie na czekoladę! Współczuję bardzo!
    A co do rękawiczek - ja na przykład nie potrafię w rękawiczkach zrobić nic, ale jak pojawia się mus (np. paznokcie pomalowane na jakąś okazję, które trzeba dotrzymać w stanie nienaruszonym do tej okazji) to nawet naczynia w rękawiczkach umyję ;) Myślę, że można też nauczyć się dziergać. Może spraw sobie jakieś elegancie, jedwabne i dziergaj jak prawdziwa dama :D

    OdpowiedzUsuń
  29. No masz ci los, biedna Ty :( tulam mocno chociaż to na niewiele się zda.

    OdpowiedzUsuń
  30. Może da się po kawałku. Na przykład raz w tygodniu siadasz do włochatego projektu i potem przerwa. Szczególnie, że kilka dni zajęło zanim wysypało. Co prawda będzie wolno, ale za to z czystym sumieniem możesz mieć jednocześnie UFOka i zacząć nowy, ekscytujący merino projekt ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Oj biedaku :(
    współczuję strasznie.
    ale dobrze, że możesz chociaż z tych merynosków.
    Trzymam kciuki, żeby się uleczyło!

    OdpowiedzUsuń
  32. Oj to masz prawo być kupką nieszczęścia.
    Dobrze, że znalazłaś coś z czego możesz dziergać i dobrze, że taki wybór teraz w sklepach, no i że nie masz wełny w nazwie bloga ;-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  33. Eh, wierz mi, że może być gorzej. Mówi Co to osoba z alergią na coś, czego nie da się uniknąć w życiu w żaden sposób , ale nie powiem co, bo będę na zawsze freakiem i dziwadlem w internetach ;P mam też od jakiegos czasu problemy z rękami przy dzierganiu. Powiedzieli mi, że to egzema. Nasila mi sie przy dzierganiu i dlatego noszę bawełniane rękawiczki. Odkryłam ten patent w labie, bo noszę je pod "chirurgicznymi", ktorych moja skóra też nie znosi. Polecam więc zaopatrzyć się w PORZĄDNE dzianinowe rękawiczki o dopasowanym dla Twoich łapek rozmiarze. Ja kupiłam fajne, numizmatyczne, ze ściągaczem, ładnie trzymające się dłoni. I w zasadzie nie traktuję tego jak jakąś klątwę, te miękutkie rękawiczki dają mi wręcz poczucie luksusu :D no i mogę dziergać nawet drapiące owce :D mam nadzieję, że znajdziesz rozwiazanie,które Cię usatysfakcjonuje! :)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie posty, inspiracje i recenzje na tym blogu powstają z myślą o Tobie, czytelniczce mojego bloga. Zostaw komentarz, udostępnij ten post na Fejsie czy albo daj + w Google - doceń moją pracę i poleć ją innym!