15 stycznia 2015

Rozpoczęte, nie skończone...

Długo mnie nie było. Styczeń zaczął się dla mnie bardzo przykrą i druzgocącą wiadomością, po której blogowanie i inne przyziemne rozrywki straciły na chwilę sens. Przez jakiś czas trwałam sobie w marazmie życiowym i robótkowym również... choć muszę przyznać, że druty bardzo pomagają w trudnych sytuacjach. Pozwalają zająć ręce i mózg, technikalia robótek każą się skupić na czymś innym niż myślenie o smutnych rzeczach.

Z tego i innych powodów niewiele mam na razie do pokazania. Dzierga mi się Light Trails, wykonany po raz trzeci, tym razem w dobrym rozmiarze, przymierzony, już ukochany - jeszcze tylko połowa rękawów i będzie cały mój. Mała zajawka poniżej. Planuję kolejny i już nawet wiem z jakiej włóczki, tylko nie mam pojęcia kiedy mi wyrośnie drugi komplet rąk, żeby za moimi chciejstwami nadążąć. 




Zdjęcie robione w powoli odgruzowywanym trzecim pokoju (już widać podłogę!), który, na mocy kontraktu małżeńskiego, przypada mi - na moją pracownię robótkową. Włóczki i bałagan dziewiarski ma w tym pokoju obiecaną rację bytu a ja przyrzeczoną zerową liczbę awantur o nieporządek tamże.

Poza sweterkiem dziergam też kolejny Wheaten (kocham ten wzór!!!), tym razem z włóczki ze sprutej Arabelli. W końcu mam satysfakcję, bo z tego koszmarku powstaje powoli naprawdę ładna rzecz. O taka o:




Zobaczcie jak ładnie wychodzi ściągacz z przekręconcyh oczek prawych. Chyba na zawsze porzucę zwyczajny ściągacz na rzecz tych udziwnionych. Dłużej się je robi, ale efekt... ♥

Tempo przyrastania tych robótek spadło trochę, głównie przez to, że jestem w trakcie testu ślicznej czapki, którą robię na drutach 2.5 mm. (Nienawidzę takich małych rozmiarów, nie wiem, czemu trzymam je w domu. Powinnam je wszystkie powyrzucać, żeby mnie nie kusiło...). Dlatego właśnie post, pod którym będziecie mogły linkować swoje styczniowe czapki pojawi się pod koniec miesiąca, ale ufam, że dzielnie dziergacie i pilnujecie daty. Zostało 15 dni!


43 komentarze:

  1. Olu przykro mi bardzo z powodu Twojej tragedii jaka Cie dotknęła. Druty pomagają na krótkie zapomnienie o rzeczach smutnych więc dobrze, że do nich wróciłaś i wybrałaś sobie absorbującą myśli robótkę. Mam nadzieję, że choć trochę jest Ci lepiej.
    A sweterek, w tym kawałeczku jaki nam pokazałaś już wygląda imponująco. Nie wspomnę o Wheatenie, ten wzór faktycznie jest obłędnie piękny, do tego kolor śliczny a co to za włóczka ?
    Ślę moc pozytywnej energii i uścisków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miły komentarz :* Włóczka to Arwetta Classic Filcolany. Jest cieniutka ale robię na drutach 4.5 mm, więc dzianina szybko przyrasta i wzór ładnie wychodzi. Ale to raczej długoterminowy projekt, robię w przerwach innych udziergów, dla urozmaicenia. Pewnie skończę na następną jesień ;)

      Usuń
  2. Olu- mocno trzymam kciuki. To, co dziergasz w chwili obecnej jest przepiękne. O czapkach pamiętamy. I czekam na Twoje uśmiechnięte zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czekam na śnieg, coby obfocić sweter w ładnej sceneri, ale chyba nic z tego :) Ale już, już niedługo coś pokażę!

      Usuń
    2. scenerii oczywiście... ech te literówki.

      Usuń
    3. Z Twoim uśmiechem każda sceneria jest ladna, a śnieg........już niedługo:-)

      Usuń
  3. Życzę Ci, byś jak najszybciej znalazła ukojenie i doszła do równowagi. Zajawka swetra wygląda interesująco, ściągacz oczkami przekręconymi świetny, chyba spróbuję coś takiego zrobić. Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Jest bardzo wdzięczny. Łatwiej sie do robi na okrągło - oczka się same do niego układają!

      Usuń
  4. O jak mi przykro, ze wydarzylo sie cos smutnego... TRudno napisac cos sensownego... O zycie... Lubie szary kolor, a wzorki rzeczywiscie ladne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czas goi rany, robótki pozwalają o nich nie myśleć ... To co nam pokazałaś jest bajecznie piękne, wciąż tylko podziwiam bo póki co nie czuję się mocna w robieniu na drutach, ale coś czuję, że to się zmieni i zacznę się doskonalić :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam Twoją czapkę z reniferem, doskonalenie idzie Ci fantastycznie!

      Usuń
  6. Oleńko, mnie druty ratowały przynajmniej z kilku bardzo ciężkich i wydawałoby się, niemożliwych do przeżycia sytuacji. A widzisz, jestem :) dziergaj, jeśli przyniesie to choć odrobinę ukojenia/zapomnienia/wyciszenia, planuj tę swoją cudną pracownię i pokazuj nam co tam zmalujesz :)
    Myślę o Tobie ciepło! Trzymaj się - drutków :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam cichą nadzieję, że najgorsze już za tobą. Przykro jest czytać,że spotkało cię coś smutnego.
    Ale zdjęcia pokazują,że dziewiarsko jest bardzo pięknie.
    Trzymaj się:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Dziewiarsko zachwyciłaś mnie swoim Stillem i teraz się na niego zasadzam... Ale wiem, że nie znajdę czasu i siły na taki ogromny projekt ;(

      Usuń
  8. Trzymam kciuki za spokój i równowagę. Dobrze, że druty pozwalają Ci zapomnieć. Czapkę styczniową obowiązkowo ukończyłam. Przyznam, że bardzo spodobała mi się akcja 12 czapek. Zawsze lubiłam je robić, ale mam wrażenie, że teraz robię ich jeszcze więcej. Coś czuję, że na 12 może się nie skończyć. A te szarości przepiękne... szczególnie Wheaten :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i cieszę się, że akcja robienia czapek przypadła Ci do gustu!

      Usuń
  9. Przykro mi. Trzymaj się ciepło.
    Piękny szal oraz prześliczny sweterek.

    OdpowiedzUsuń
  10. Olu, przesyłam dobre myśli i trzymam kciuki.
    Piękne masz te robótki w trakcie. Szalik misterny i przekręcony ściągacz bardzo do niego pasuje. Wiesz, że mi taki ściągacz raz kompletnie nie pasował? Chciałam najpierw wykorzystać go przy kamizelce taty, ale jakoś za ładny był, jakiś taki nie za bardzo męski... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że nie wszędzie taki ściągacz pasuje. Nie użyłam go np. w Light Trails, żeby nie przytłoczyć delikatnego warkocza na rękawach.

      Usuń
  11. Piękne te warkocze! A jak wyrzucisz te druty to potem i tak znowu kupisz ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo mi przykro... ściskam Cię mocno.
    Prace cudne :-) Wspaniały sweterek.
    Pokoju z całego serca Ci zazdroszczę... ;-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Trails zapowiada się baaaardzo obiecująco! Pozdrawiam Cię ciepło, Ola!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem na finiszu, więc już niedługo pokażę gotowy :)

      Usuń
  14. Teraz już będzie tylko lepiej po złych chwilach przychodzą te dobre. Wszelkie robótki pomagają się zrelaksować i oderwać od rzeczywistości. Piękny sweterek

    OdpowiedzUsuń
  15. Też bardzo lubię ściągacz z prawym oczkiem przekręconym. I zaczynam go wciskać gdzie popadnie, w czapkach też ;) A sweterek zapowiada się super! Taki trzeci pokoik też by mi się przydał ;)
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki ściagacz jest rzeczywiście świetly i łatwo go polubić ;)

      Usuń
  16. W tym roku życzę więcej dobrych wiadomości. A na czapkę czekam niecierpliwie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zajawka rozbudza wyobraźnię co do końcowych efektów. Robótki z cienkich włóczek są bardzo wdzięczne, chociaż pracochłonne, ale to lubimy i tak. Ja właśnie skończyłam steel light i uświadomiłam sobie,że to ponad 2 kilometry włóczki ale warto było, oj warto.A drutki ratują nas w trudnych sytuacjach, też coś o tym wiem. Jak nie można w życiu złapać pionu to drutków trzeba się trzymać i nie puszczać i czaekać aż się ułoży wszystko co wokół. Pozdrawiam cieplutko i przesyłam dobrą energię.Pozdrawiam druciarsko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo wszystko pokażę (no może poza szalem, bo to się szybko nie skończy:)) Mam na Stilla chrapkę, ale nie mam czasu na taki ogromny projekt :( Może kiedyś, jak już pokończę wszystkie obecnie zaczęte ufoludki.

      Usuń
  18. Olu, życzę Ci wyprostowania wszelakich spraw i tego , żeby zawsze było z górki:) Sweterek wygląda zachwycająco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jeszcze męczę rękawy ale chyba mi się go uda pokazać w następnym tygodniu.

      Usuń
  19. Jakie piękne rzeczy się robią. Wszystko będzie dobrze :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Druty ratują, to prawda. Kiedyś jeden z lekarzy powiedział, że to norweska terapia leczenia nerwic. Nie udało mi się tego zweryfikować, ale pewnie coś na rzeczy jest. Z pewnością sprzyjają wyciszeniu, uspokojeniu i refleksji.
    Mam jeszcze pytanie techniczne: lewe normalne, prawe przekręcone? Nie znałam tego ściągacza. A dobrze trzyma? Nie rozciąga się? Bo ładny jest, skubany:)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie posty, inspiracje i recenzje na tym blogu powstają z myślą o Tobie, czytelniczce mojego bloga. Zostaw komentarz, udostępnij ten post na Fejsie czy albo daj + w Google - doceń moją pracę i poleć ją innym!