27 listopada 2014

Mój list do Świętego Mikołaja :)

Ten post jest nawiązaniem do ostatniego wpisu Maknety i jej listu do Świętego Mikołaja. Myślę, że stworzenie takiej listy 'marzeń prezentowych' to całkiem fajna sprawa, dlatego postanowiłam się przyłączyć i zamieścić na blogu listę marzeń/prezentów jakie ja chciałabym dostać od tego sympatycznego pana tudzież jego ziemskich pomocników :)

I tak, oto powstała lista moich mniej lub bardziej realnych zachcianek!


1. Zegarek Fossil ES3262 (różowe złoto+beż) lub ES3077 (różowe złoto+grafit). W tej kolejności. Albo najlepiej oba :)))





2. Woda perfumowana Flowerbomb Victor&Rolf. Cudeńko, którym się zachwycam ale jakoś nigdy nie potrafiłam się zmusić, żeby wydać tyle pieniędzy na perfumy.




3. Torebka Guess. Jestem wielką fanką torebek tej marki! Mam parę wybranych ideałów, bo jak tu się zdecydować na jedną, kiedy wszystkie są piękne i potrzebne?

 Malutka wieczorowa La Parisenne



Dizajnerska Avery





Klasyczna Delaney




4. Czytnik ebooków Kindle Paperwhite



5. Złote malutkie kolczyki. Kuleczki albo kwadraciki, tak jak te poniżej z Yes.


6. Pierścionek W Kruk, model ZCP/PZ31



7. Przydałyby się na tej liście jakiś dziewiarski prezent :) padło więc na motowidło! Dzięki mojej mamie niedługo stanę się szczęśliwą posiadaczką nawijarki (już do mnie jedzie z UK). Jeszcze tylko motowidło i będzie komplet! :)


Do tego spisu do niedawna dodałabym jeszcze jedną pozycję, ale dzięki mojemu wspaniałemu mężowi mogę ją już odhaczyć :) Te buty się kocha albo się ich nienawidzi, ale każdy musi przyznać, że są wygodne i ciepłe jak cholera. Jadą do mnie...


:)


Drogi mężu, mam nadzieję, że czytasz ten post i skrzętnie zapisujesz sobie wszystkie podane tu linki! ;)

A co znalazłoby się na Waszej liście? Trafiłam choć trochę w Wasze gusta? :)


24 listopada 2014

Mała forma będąca przerywnikiem między porażkami swetrowymi

Po moich ostatnich przebojach z Arabellą odpadłam zupełnie i straciłam ochotę do dziergania. Podobno małe formy są najlepsze na smutki i pomagają pogonić niemoc twórczą :) Spróbowałam.

Prułam trzy razy na samym początku, ale nie zniechęciło mnie to. Robiłam z grubej włóczki, na drutach 4.0 mm, więc po Arabelli to była bardzo miła odmiana. W niedzielę trafiła się niezła pogoda, wyszło słonko i pierwszy raz od dawna było widać niebo więc udało się zrobić całkiem niezłe zdjęcia :)




Jestem z niego bardzo zadowolona, ale raczej nie zatrzymam go dla siebie. Komin robiłam z myślą o tym, że dam go komuś w prezencie lub sprzedam. Chętnie zrobię taki sobie ale moje wymarzone kolorki akurat wyszły ze sklepu i nie wiadomo kiedy wrócą. Czekam więc :)



 
Zastanawiam się czy nie zostać na troche dłużej przy dodatkach i olać na jakiś czas robienie swetrów. Po zblokowaniu okazało się, że Arabella nie jest za mała. Zostały mi do zrobienia rękawy, ale ten sweter dostarczył mi takich wrażeń, że już nie mogę na niego patrzeć, wiec nie sądzę, żeby powstały szybko... Przydałaby mi się ghost knitterka :) Ktoś, kto dokończy za mnie rękawy i odda mi piękny, gotowy sweter :)) Pamiętacie post Bryzeidy na ten temat? Pomogła komuś uratować sweter dodając do niego warkocz :) To jest dopiero nisza na rynku dziewiarskim! :)

14 listopada 2014

O dwóch moteczkach i ich nowych właścicielkach :)

To już dziś dowiecie się, do kogo poleci moteczek Zagodowego Silky Merino Lace. A że mam dobry humor, to przygotowałam jeszcze jedną niespodziankę, ale o tym za chwilę ;)

Dziękuję Wam wszystkim serdecznie za życzenia! Z komentarzy pod rozdawajkowym postem wnoszę, że należy Wam się małe sprostowanie. Otóż nie, nie mam siedemnastu lat. Myślałam, że to widać, ale miło, że muszę się z tego tłumaczyć :). Nie mam też siedemnastoletniego dziecka (to już mną bardziej trzepnęło :P)

Był to najzwyczajniej na świecie żart, a wiek został obliczony za pomocą zasady 'n minus 10'. Im bliżej mi do trzydziestki tym mniej wolę myśleć o tym ile tak właściwie mam lat. Z reguły wolę o tym zapominać niż pamiętać. Siedemnastka wydawała się idealnym rozwiązaniem. Czasami proszą mnie o dowód w sklepie, więc mam jakieś podstawy, żeby się o siedemnastkę ubiegać :) Coraz rzadziej proszą... a ja coraz częściej kupuję alkohol... Czy to już niepokojące?! :)

Halo, halo, pani Naturo, bardzo proszę zwrócić mi dziesięć lat życia i zabrać w zamian te wszystkie oznaki upływu czasu! 
Z góry dziękuję! Pozdrawiam!

Zawsze myślałam, że jak będę zbliżać się do trzydziestki, to będę już miała wszystko poukładane - dom z basenem, mnóstwo pieniędzy, look hollywoodzkiej gwiazdy i mohito przyklejone na stałe do ręki. Plan został zrealizowany w 1/5, to znaczy... zbliżam się do trzydziestki.  

I tym optymistycznym akcentem.... przechodzę do meritum dzisiejszego posta:)



Tak jak i poprzednim razem, skorzystałam z pomocy mojego małżonka przy losowaniu. ścinki papieru, fotorelacja krok po kroku, zdjęcia małych dziecięcych łapek wyciągających karteczkę... to wszystko jest bardzo urocze i naprawdę podziwiam dziewczyny, które to robią... Ale ja na drugie mam Lenistwo a na trzecie Chroniczny brak czasu, więc musicie mi wybaczyć.
U nas jest krótka piłka. Ja mówię: 'Podaj mi liczbę od jeden do .....' a on rzuca: 'X' i HADZIA! Już wiem, kto dostaje moteczek. 

Dziś wybrał sobie liczbę 25!

A dwudziesty piąty komentarz zostawiła pod moim postem Jola...



Strasznie się cieszę, że mogę Jolę nagrodzić, bo jest wierną czytelniczką i komentatorką moich tutejszych blogowych wynurzeń. Jolu, wyślij mi proszę maila z adresem do wysyłki :)


Ale to jeszcze nie wszystko. Mam jeszcze niespodziankę dla autorki komentarza, który mnie najbardziej ujął/rozbawił/trafił w sedno. W każdym razie szczerzę się do niego szczerze, kiedy go widzę.



Aniu, wełniste wszystko, seks i pieniążki... ♥ ♥ ♥ Mam nadzieję, że lubisz pastelowe kolorki :)))
Napisz mi mejlucha albo zgadamy się na FB :)


Dziękuję wszystkim za zabawę!



07 listopada 2014

Sweter-morderca

Pewnego pięknego dnia, przeglądając Ravelry trafiłam na sweter urody tak cudnej, że zakochałam się w nim od razu i stwierdziłam, że muszę, ale to MUSZĘ go mieć. Sporo czasu przygotowywałam się do tego projektu. Odpowiedniej włóczki w idealnym dla mnie kolorze i o takich samych parametrach jak oryginał, szukałam około 2 miesiące, zanim w oko nie wpadła mi Arwetta Filcolany. 

Najpierw zrobiłam próbkę, na zalecanych drutach grubości 3,5 mm. Wyszła ogromnie za duża. Powtórzyłam próbkę na trójkach. Za duża. Z rozpaczą sięgnęłam po 2.5 mm. I co? Za duża. Do 2.0 mm nie schodziłam, nie jestem aż tak szalona. Sweter na dwójkach to jakiś koszmar, nie mam nawet takich cienkich drutów w domu a jak znam życie próbka znów wyszłaby za duża. Pokombinowałam z tymi 2.5 mm i doszłam do konkluzji, że robiąc specjalnie ciasno i przerabiając wzór według rozmiaru S, powinien mi wyjść rozmiar M, czyli ten docelowy. Tak przynajmniej wychodziło z próbki.

Udało się. Jestem gotowa do dziergania. Kupuję wzór, otwieram, PACZĘ a tam... sweter robiony w kawałkach. Cholera jasna, nakombinowałam się z próbkami, łaziłam za włóczką o idealnym metrażu i wydałam kasę na sweter w kawałkach?! W kawałkach to ja to cholerstwo umiem zrobić nawet nie patrząc na wzór, włóczką o metrażu zgoła odmiennym...

Wina, wiadomo, moja... bo kto kupuje wzór zanim przeczyta jaką techniką sweter jest zrobiony? Ano ja właśnie. Zacisnęłam jednak zęby i zaczęłam dziergać (według wzoru, skoro już go mam).

To było jakieś trzy miesiące temu. Trzy miesiące dziergania (wiadomo, z przerwami) na tych cholernych małych igiełkach i mam przód i tył. Zostały mi tylko rękawy. Ostatnio zblokowałam tył, żeby zobaczyć jakie toto ma wymiary i okazało się, że....
..............
..................... chyba jest za mały. Trzymajcie mnie bo rozerwę ten sweter na strzępy zanim go skończę!


Sprawczyni mojej męki, demoniczna Arabella. Niech Was nie zwiedzie jej powierzchowna uroda. W środku to prawdziwa wiedźma.




04 listopada 2014

Czapka listopadowa / 12 czapek w jeden rok

Tę czapkę miałam okazję robić w ramach testu dla Iwony. Ma wszystko, co lubię - piękne sploty warkoczowe, ozdobny ściągacz i drobny ażurek wpleciony we wzór. Śliczności!

Czapka jest wymagająca w robocie - warkocze przekłada się co drugi rząd, więc trzeba cały czas się skupiać na tym, co się robi. Najważniejsze jednak, że efekt końcowy jest warty całej tej pracy i uwagi!





Przyznam się, że najpierw zrobiłam czapkę dokładnie według wzoru (żeby uczynić zadość testowym zasadom) a potem sprułam końcówkę i dorobiłam jeszcze jedno powtórzenie warkocza. Wszystko dlatego, ze wolę takie dłuższe czapki, troszkę odstające od głowy. Teraz nie wiem czy dobrze zrobiłam... Planuję jeszcze jedną taką, tym razem z włóczki o jednorodnym kolorze.



Zdjęć na mojej łepetynce niestety nie mam. Rozproszyły nas obowiązki a kiedy się ogarnęłam i miałam chwilę czasu, już było ciemno.. Nie znoszę tego, że tak szybko zapada noc. Między innymi dlatego, że żeby pochwalić się nowym udziergiem muszę czekać do weekendu i liczyć na brak deszczu/czarnych chmur/śniegu/mgły i innych podłych warunków pogodowych utrudniających robienie zdjęć :)



Dane techniczne
Wzór: Altea
Druty: KP 3.0 i 3.5 mm
Włóczka: Malabrigo Sock w kolorze Candombe, trzymana podwójnie, żeby uzyskać grubość DK




Ta czapka jest moją czapką listopadową, w wyzwaniu 12 czapek w jeden rok. Następna w grudniu :)


02 listopada 2014

Dlaczego nie warto podpadać babci

Chusta, którą dzisiaj pokażę została u mnie zamówiona przez moją babcię na prezent dla pewnej osoby. A że miał być to prezent ważny i na wypasie, zrobiłam biżuteryjną chustę z wplatanymi koralikami. Cieniutką, delikatną mgiełkę, do opery czy na inne wystawne wyjścia... (choć z tą operą przesadziłam, bo jak byłam ostatnio to przyuważyłam sporo osób w dżinsach i jednego pana w dresach.. No cóż, takie czasy).

Chusta się zrobiła, zblokowała i została do babci przetransportowana. Jednak zanim miała okazję zostać wręczona, babcia się śmiertelnie obraziła na przyszłą niedoszłą posiadaczkę tejże mgiełki i powiedziała, że ona łajzom prezentów dawać nie będzie! 

Wróciła więc do mnie. I cóż ja z nią zrobię? 





Dane techniczne:
Wzór: Gingko shawl
Druty: KP 4.0 mm
Włóczka: Malabrigo Baby Silkpaca, kolor Zarzamora
Koraliki: TOHO 8/0, nie pamiętam co to za kolor




Plus tego powrotu jest taki, że przynajmniej mogłam zrobić zdjęcia i teraz mam dowód, że spod moich rąk wyszło kiedyś takie cudo :)))

01 listopada 2014

Dwanaście czapek w jeden rok. Wyzwanie!

Idea jest prosta: każdego miesiąca powstaje pracą Twoich pięknych rąk jedna czapka. Może być dla Ciebie, córki, męża, babki, sąsiadki czy ciotecznej bratanicy stryjka wujka Zdzisia. Może być oddana na cele dobroczynne czy zlicytowana dla WOŚP. Może być na szydełku lub na drutach albo stworzona siłą woli. Ale musi powstać jedna na miesiąc :)

Zaczynamy od listopada. Kończymy w październiku 2015! (Zakładam około trzymiesięczną obsuwę dla tych, które zdecydują się dołączyć w kolejnych miesiącach)

Powodów dla wspólnej zabawy jest mnóstwo:
  • Możesz obdarować całą swoją rodzinę pięknymi ocieplaczami mądrych i jakże ważnych głów
  • Albo zrób wszystkie dla siebie :) Przecież zasłużyłaś!
  • Przekaż udziergi na cele dobroczynne i ciesz się z tego, ze inni się cieszą
  • A może jeszcze nie umiesz robić czapek? To jest świetna okazja, żeby spróbować!!!
  • Nie jesteś "czapkową" osobą? Czas to zmienić!

Dla mnie ta akcja jest szczególnie ważna, bo posiadam czapki w liczbie JEDEN... A mój mąż nie ma ich wcale..  To się nie godzi szanującej się dziewiarce! :)


Mam nadzieje, ze Was zainteresowałam :) Jeśli nie, będę Was męczyć co miesiąc zdjęciami pięknych, wymuskanych czapeczek, aż pękniecie i dołączycie :)

Poniżej do pobrania bannerki na blogi w dwóch rozmiarach. Założyłam tez stronę na Fejsie dla naszej zabawy.
W mediach społecznościowych, postach i na Ravelry możemy używać tagów: 12czapek1rok i 12hats1year










Akcja jest odpowiedzią na facebookowe wyzwanie 'Creer 12 bonnets en un an/12 hats in one year', które francuska blogosfera zakończyła w kwietniu tego roku.


Gotowe listopadowe czapki podlinkujcie używając gadżetu 'Add your link' poniżej.