19 lutego 2014

Jeżyk

Jeszcze przez najbliższy miesiąc moja obecność na tym blogu będzie pozostawiała dużo do życzenia. Wszystko za sprawą przeprowadzki i remontu, którego końca na razie nie widać... Mieszkam w jednym wielkim kartonie i staram się nie oszaleć. Dni przebiegają  mi według rytmu: praca - kartony - sklep budowlany - spanie - praca - kartony...

Mimo tego zamieszania udało mi się wydziergać prawie cały kardigan Harvest, o którym pisałam na początku stycznia. Zostały mi jeszcze tylko ściągacze przy rękawach (grr!)- zrobienie rękawów zajęło mi więcej czasu niż wydzierganie całego korpusu.. Robię magic loopem dwa na raz, ta metoda dużo ułatwia - nie ma zmęczenia drugim rękawem i rzucania robótki w kąt... Tak czy inaczej robienie rękawów to droga przez mękę. 

Cieszę się, bo (niemal) udało mi się zrealizować pierwszy z trzech moich noworocznych planów a jest luty! Niespodziewana - jak na mnie - konsekwencja! Żałowałam, że dziś go nie skończyłam, bo mogłabym się pochwalić na blogu ale potem przypomniałam sobie, że manekin tkwi w kartonach a aparat... gdzieś tam w tym bałaganie też na pewno jest...

Z braku innych zdjęć wrzucam więc kwejkowego jeżyka w czapce :) 




:)