07 listopada 2014

Sweter-morderca

Pewnego pięknego dnia, przeglądając Ravelry trafiłam na sweter urody tak cudnej, że zakochałam się w nim od razu i stwierdziłam, że muszę, ale to MUSZĘ go mieć. Sporo czasu przygotowywałam się do tego projektu. Odpowiedniej włóczki w idealnym dla mnie kolorze i o takich samych parametrach jak oryginał, szukałam około 2 miesiące, zanim w oko nie wpadła mi Arwetta Filcolany. 

Najpierw zrobiłam próbkę, na zalecanych drutach grubości 3,5 mm. Wyszła ogromnie za duża. Powtórzyłam próbkę na trójkach. Za duża. Z rozpaczą sięgnęłam po 2.5 mm. I co? Za duża. Do 2.0 mm nie schodziłam, nie jestem aż tak szalona. Sweter na dwójkach to jakiś koszmar, nie mam nawet takich cienkich drutów w domu a jak znam życie próbka znów wyszłaby za duża. Pokombinowałam z tymi 2.5 mm i doszłam do konkluzji, że robiąc specjalnie ciasno i przerabiając wzór według rozmiaru S, powinien mi wyjść rozmiar M, czyli ten docelowy. Tak przynajmniej wychodziło z próbki.

Udało się. Jestem gotowa do dziergania. Kupuję wzór, otwieram, PACZĘ a tam... sweter robiony w kawałkach. Cholera jasna, nakombinowałam się z próbkami, łaziłam za włóczką o idealnym metrażu i wydałam kasę na sweter w kawałkach?! W kawałkach to ja to cholerstwo umiem zrobić nawet nie patrząc na wzór, włóczką o metrażu zgoła odmiennym...

Wina, wiadomo, moja... bo kto kupuje wzór zanim przeczyta jaką techniką sweter jest zrobiony? Ano ja właśnie. Zacisnęłam jednak zęby i zaczęłam dziergać (według wzoru, skoro już go mam).

To było jakieś trzy miesiące temu. Trzy miesiące dziergania (wiadomo, z przerwami) na tych cholernych małych igiełkach i mam przód i tył. Zostały mi tylko rękawy. Ostatnio zblokowałam tył, żeby zobaczyć jakie toto ma wymiary i okazało się, że....
..............
..................... chyba jest za mały. Trzymajcie mnie bo rozerwę ten sweter na strzępy zanim go skończę!


Sprawczyni mojej męki, demoniczna Arabella. Niech Was nie zwiedzie jej powierzchowna uroda. W środku to prawdziwa wiedźma.




32 komentarze:

  1. To ja już nic nie powiem... tylko, że mówi się PACZAM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, a może to tylko moja wariacja "na temat" :)

      Usuń
  2. Ojej...Marzena mi o nim mowila, ale ja tez nie sprawdzalam jaki on jest! Cudny jest, ale ze kawalki?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nauczę się metody na C i zrobię tego drania od góry...

      Usuń
  3. O kurcze! Współczuję - nie znoszę pruć i robić 2 razy tego samego. Trzymam gorąco kciuki za cierpliwość
    pozdrawiam
    www.wloczkiwarmii.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż zrobić w takiej sytuacji jeśli nie tylko się wściec? Pozostaje tylko mieć nadzieję, że go nie znienawidzisz zanim go skończysz, a on odwdzięczy się stając się najlepszym swetrem w Twojej szafie :)

    PS. Uroczyście donoszę, iż skończyłam czapkę listopadową. I nawet specjalnie na tę okazję zakupiłam druty skarpetkowe. Taką masz moc przekonywania ;) Może uda mi się zrobić zdjęcia w weekend, jeśli Luby pomoże, to się w przyszłym tygodniu pochwalę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudny sweterek :-) Od razu wpadł mi w oko, jak go teraz pokazałaś ;-) Chyba się na niego skuszę i nawet mam włóczkę idealną :-)
    Tylko jednak sama pokombinuję, tak, żeby był jednak w jednym kawałku... Oj nie chce mi się zszywać...
    A Tobie bardzo współczuję - nie dziergałam jeszcze na takich cieniutkich drutach - dla mnie 3 to męczarnia. A tu jeszcze wyszło za małe... zaraza jedna!
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogólnie fajna ta wiedźma...jak to wiedźma... Może sama zaprojektuj jakieś boczki? Da się to jakoś poszerzyć? Przy dzierganiu w całości łatwiej można oszacować czy dobre. Ja teraz na 2,75mm działam i chyba do końca roku nie skończę...
    Jeśli zdecydujesz się na prucie, to wiesz, że masz tutaj wsparcie :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, jesteście najlepsze! Co do prucia, to ten sweter był pierwszy i wypruł mnie ze wszystkich sił na jego dokończenie...

      Usuń
  7. Wiedźma, ale przecudnej urody :)
    A te kawałki to tylko przód, tył i rękawy? Bo od biedy dałoby się zrobić bez zszywania - nabrać rękawy od góry i lecieć w dół.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda :(
    A może jak piszesz, zrób sama wariację i już. Albo przelicz próbkę i zrób z jeszcze większego rozmiaru i powinno być ok.
    Ja zszywanych nie robiłam, ale przed sobą mam taki projekt w planach.
    Dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wygląda na skomplikowany, dla mnie większą mordęgą jest robienie z rozpisanego wzoru niż z PACZANIA na zdjęcie gotowego wyrobu. Bo paczając to ja sobie dokombinowuję co gdzie trzeba, a jak ślepo trzymam się wzoru, to też mam takie schody...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...nie wygląda na skomplikowany - napisałam to w takim sensie, że moim zdaniem sama byś go machnęła raz-dwa. Rozumiem szacunek dla praw autorskich, ale jak widać trzymanie się wzoru to czasem droga przez mękę. Mnie się ten sweter też bardzo podoba, ale traktowałabym go jako inspirację do własnej twórczości. Moje próbki nigdy się nie zgadzają z tym co projektanci piszą, dlatego wzory traktuję jedynie jako ogólne wskazówki co do fasonu. Kopiuję w miarę wiernie jedynie schematy ściegów (ażury, żakardy itp). Podziwiam jednak te osoby, które odtwarzając wiernie cały wzór potrafią wydziergać identyczne cudo jak w projekcie - mnie się ta sztuka nigdy nie udaje :)

      Usuń
    2. Też tak mam.
      Według opisu popełniłam w życiu jedynie ażurowe chusty. Jakis prosty ażur to bym sobie sama potrafiła w taka chustę wpisać ale te bardziej skomplikowane to juz mniej :)
      A ten sweter tez mam w "koncercie życzeń" I nie wyobrażam sobie dziergania według tych wszystkich instrukcji... Kiedy widzę cztery strony formatu A4 z jakimiś znaczkami ... cos mi się buntuje w środku i warczy do mnie "NIE" :)
      Podziwiam trzymanie się wzoru...
      Kiedy zbieram sie do zrobienia czegoś, mam w głowie ogólny zarys. Potem oglądam setki zdjęć. Następnie rysuję. Łapię za druty. Robię. To co robię już w trzecim-czwartym centymetrze robótki zaczyna odbiegać od szkicu. Wersja ostateczna ma coś z pierwotnego pomysłu. Ogólny kształt najczęściej :)
      Teraz robię w ten sposób tunikę. Mam jej z 5cm i znowu utknęłam bo koncepcja mi się zmieniła.

      A w kwestiach bezszwowych - wierzę na słowo, że to fantastyczne.
      Nigdy w życiu nie zrobiłam bowiem swetra bezszwową metodą. Przez ładnych parę lat nie zrobiłam w ogóle żadnego swetra. A to za sprawą kompletnego braku akceptacji swojego obecnego rozmiaru :)
      A wcześniej o metodzie bezszwowej nie słyszałam.
      Chusty się póki co lepiej sprawdzają. I czapki, mitenki oraz szydełkowane gwiazdki...


      Usuń
  10. sweter jest piękny. chyba nauczę się dla niego robić na drutach

    OdpowiedzUsuń
  11. Nikt chyba nie wie więcej o pruciu niż ja, więc znam Twoje myśli na temat tej wiedźmy:) Głowa a raczej druty do góry , poradzisz sobie! A Wiedźma faktycznie cudnej urody:)

    OdpowiedzUsuń
  12. To była również moja miłość od pierwszego wejrzenia. Też zakupiłam wzór. też się okazało , że moja włóczka ma się nijak do tej we wzorze. Odłożyłam na później i zapomniałam. Czytając twoje rozterki, to może dobrze się stało,że mam pamięć do bani. Współczuję, ale podobno największe dzieła rodzą się w bólach.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam go, ale pewnie nie wydziergam. Nie dam rady z tym szyciem - jak już raz się zrobi bezszwowo, to koniec! Leń murowany:)
    Współczuję... okropnie;/

    OdpowiedzUsuń
  14. O cho...inka! Tyle prucia to niemożliwe, może coś wykombinujesz żeby był dobry:) tak sobie myślę że czasami to ja też więcej pruję niż robię;(... co by tu jeszcze dodać na pocieszenie.... walcz i nie poddawaj się bo sweter jest super! Wierzę w Twoje umiejętności:)

    OdpowiedzUsuń
  15. sweterek bardzo fajny , ale chyba nie porwalabym sie za szyty z kawalkow....
    calkiem niedawno mialam podobnie- z tym, ze moj sweterek wyszedl za duzy, wiec wiem co czujesz, ale glowa do gory! nastepnym razem na pewno wyjdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. A w którym miejscu masz za mały rozmiar? Jesli w ramionach, to dorób pod pachami szerzej podkrój.

    OdpowiedzUsuń
  17. Rzeczywiście piękny i minimalistyczny.
    Wydaje się bardzo prosty. Ja też jednak zawsze robię próbkę na 20 oczkach i obliczam na potrzebny rozmiar.

    OdpowiedzUsuń
  18. O świetnie Cię rozumiem. Jestem fachowcem dziergania sobie za dużych sweterków . Nie wiem jak ja to robię, że po wszelkich obliczeniach, mierzeniach i przemyśleniach, zawsze zrobię sobie wór. Dlatego dziergam chusty, bo tu ciężko coś spierniczyć. Sweterek jest piękny. Wystawia Cię na próbę ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. O matko! Kiedy robię na drutach nr 4, to już sie irytuję. Podziwiam Cię, Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie :) http://wharmonii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Współczuje zawodu i męki. Sweter wygląda ładnie na zdjęciu, ale widocznie jest tylko do paczania, szkoda. Projektantka do d..y.

    OdpowiedzUsuń
  21. Sweterek cudowny :) Trzymam kciuki, że jakoś z tego wybrniesz. Pokombinujesz, coś dorobisz i wyjdzie super. Wierzę w Ciebie!
    Pozdrowionka, Marta

    OdpowiedzUsuń
  22. Sweterek pięknie wygląda, na tej całkiem urodnej wiedźmie. Twój na pewno się odwdzięczy i też będzie pięknie wyglądał. Co do swetra w kawałkach to ja je nie wiem o czym mowa, bo na drutach to ja tylko czapki i szaliki robiłam do tej pory ... idę szukać.

    OdpowiedzUsuń
  23. O kurcze ale masz przeboje z tym swetrem. Ale moze to czemus ma sluzyc. Czasami spotykaja nas takie rzeczy, niezrozumiale na pierwszy rzut oka, ktore czegos na pewno nas ucza. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie posty, inspiracje i recenzje na tym blogu powstają z myślą o Tobie, czytelniczce mojego bloga. Zostaw komentarz, udostępnij ten post na Fejsie czy albo daj + w Google - doceń moją pracę i poleć ją innym!