13 maja 2014

Prosty pulower dziergany z nudów (i wełny) oraz rozdawajka w Biferno!

Robi się!

Zaczęłam w sobotę po południu. Miał być tłem do maratonu Gwiezdnych wojen, który urządziliśmy sobie z mężem w weekend. Coś prostego, żeby przyjemnie się oglądało i żeby zająć czymś ręce. Pod wieczór miałam już tyle:


A w niedzielę dwa razy więcej. W poniedziałek przymierzyłam korpus i... sprułam całość. Okazał się za mały, nie pasował mi również wysoki dekolt. Bardzo dziwna rzecz się stała, bo manekin którego używam do przymiarek jest ode mnie większy o rozmiar (szczególnie w biuście!)... Stąd dość spora konfuzja kiedy okazało się, że sweter jest dla mnie zbyt obcisły. Magia jakaś. 

Robiło mi się rewelacyjnie a dzianiny przybywało w zawrotnym tempie. Dużą zasługę miała tu fantastyczna farbowanka Justyny. To mój pierwszy kontakt z włóczkami farbowanymi przez Tysię i jestem bardo zadowolona. Przestałam się nawet obawiać, że 4 motki mi nie wystarczą na sweterek. Udzierg na zdjęciu powyżej to przerobiony cały motek. Jestem pewna, że się uda :)


Pracę umilał mi też mój nowy zakup - markery. Okazały się bardzo praktyczne. Nadają się na druty do 7.0 mm co wypróbowałam w sobotę, dziergając kolejną czapkę z sową (taką jak ta TU) z wełny Drops Andes, której swoim zwyczajem kupiłam dwa razy więcej niż było potrzeba. Może to dziwny pomysł na początek lata, dziergać zimową czapkę, ale nie miałam co zrobić z rękami, nie miałam weny na większe projekty a kłębek idealny do tego projektu akurat wyleciał z kartonu... Zdjęć nie będzie, czapkę porwała narzeczona brata mojego męża (czy ten stopień pokrewieństwa się jakoś nazywa?!) - akurat byli u nas z wizytą.


Dziś zaczęłam od nowa. Optymistycznie zmieniłam druty z 4.5 mm na 4.00 i teraz dzierganie idzie nieco wolniej. Zaczęłam też dekolt bez plisy - postanowiłam, że dorobię ją na samym końcu jak już przymierzę i ocenię jego wysokość. Ten sweter, mimo że zaczęty z nudów, ma być przecież idealny :)

Przy okazji gratuluję Basi i Asi rocznicy bloga a Was zachęcam do wzięcia udziału w konkursie Biferno. Dziewczyny maja do rozdania wspaniałe nagrody. Abuelita w cudownych kolorach szepcze do mnie i kusi... Trzymam kciuki!

17 komentarzy:

  1. Tysia przepięknie farbuje włóczki ;-) A manekin zwyczajnie zrobił Ci psikusa - złośliwość rzeczy martwych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! Ostatnio dodała nowości do sklepiku, żałuję że wydałam już wcześniej kasę przeznaczoną na włóczki bo chętnie bym przygarnęła parę nowych moteczków ;)

      Usuń
  2. Zapowiedziałaś doskonały projekt. Włóczka jest piękna. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włóczka to już zasługa Justyny ale postaram się wydziergać z niej coś godnego :)

      Usuń
  3. Włóczka jest tak piękna, że nadaje się tylko na takie proste projekty, ja nauczyłam się robić swetry zawsze z możliwością poprawienia dekoltu, a prucie zawsze jest wnerwiające, jak sobie człek pomyśli ile godzin nad tym spędził, ehh, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, długo szukałam dla niej projektu aż w końcu stwierdziłam że w swej okazałości najlepiej będzie wyglądać w prostym swetrze. Co do prucia... jakoś mi nie było szkoda, nie wiem czemu - sweter powstał błyskawicznie w trakcie oglądania filmu i nawet nie zauważyłam jak miałam cały korpus... No cóż, druty w dłoń i do dzieła od nowa!

      Usuń
  4. I na pewno będzie idealny:) a ta narzeczona, jak zostanie żoną brata Twojego męża, to chyba będzie Twoją szwagierką ????
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Krysiu, dziękuję!
      Masz rację, to się chyba tak nazywa. Teraz czekamy na ślub :)

      Usuń
  5. Fajne kolorki. Prucia nie zazdroszczę ale nie raz nie ma wyjścia. W sumie drutki dosyć spore więc szybko nadrobisz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolorki bardo fajne, weekend znowu zimny więc pewnie uda ci się skończyć, pozdrawiam Pstro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weekend mam bardzo zajęty, mam gości z okazji imienin i ciężko mi będzie siąść z robótką.. Ale może w następny... :)

      Usuń
  7. Jak ja nie lubię pruć! Ale prawdą jest, że gdy człowiek bardzo zdeterminowany lub zwyczajnie zakręcony na projekt a przyjemność dziergania wielka, to prucie boli mniej.
    Piękna ta włóczka! Deszcz pada, więc pewnie migiem skończysz! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda nie nastraja do wychodzenia z domu. Myślałam, że chociaż niedziela będzie ładna, ale już widzę te chmury na niebie... Jeszcze kilka dni takiej pogody i cały sweter będzie gotowy :)

      Usuń
  8. Ja dwa razy robiłam z wełny farbowanej przez Justynkę - są przepiękne! I rzeczywiście - nie trzeba myśleć nad wzorem, najlepiej wychodzą z nich proste projekty, cała uroda tkwi w wełnie :)
    Pozdrawiam,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie trzeba się starać, żeby wydobyć kolor wzorem... Zrobiłam próbki różnymi wzorami ale absolutnie najlepiej wyglądał zwykły ścieg.

      Usuń
  9. Piękna wełenka - sweter będzie niepowtarzalny
    pozdrawiam
    asia

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie posty, inspiracje i recenzje na tym blogu powstają z myślą o Tobie, czytelniczce mojego bloga. Zostaw komentarz, udostępnij ten post na Fejsie czy albo daj + w Google - doceń moją pracę i poleć ją innym!