20 kwietnia 2014

Moje pierwsze farbowanki czyli o tym jak poskromiłam samodzielne farbowanie wełny

Dziś miałam bardzo pracowity poranek a jego efektem są bajecznie kolorowe precelki :)

Włóczkę farbowałam barwnikami do tkanin, które jak widać działają równie dobrze jak profesjonalne barwniki do wełny. Przez chwilę myślałam o tym, żeby kupić barwniki Jacquarda, ale postanowiłam najpierw spróbować z tańszymi i sprawdzić czy dobrze się czuję z takim eksperymentalnym mazianiem po wełnie. Gotowy, zafarbowany precel owijałam folią malarską (daleko szukać nie musiałam z uwagi na niedawny remont ) i wrzucałam do mikrofalówki.

Samodzielne farbowanie włóczki to rewelacyjna zabawa! Nie przygotowywałam się do tego za bardzo - cośtam wiedziałam, resztę wymyśliłam sama. Postanowiłam nauczyć się barwić wełnę metodą prób i błędów. Jak to w życiu bywa, błędów zrobiłam sporo.

Po pierwsze bardzo się cieszę, że barwniki, których używałam nie działają na drewno. Moje białe fronty i jasna podłoga są bardzo wdzięczne... Dębowy blat również. Gdyby nie to, musiałabym zapoczątkować modę na kuchnię w różnokolorowe ciapki. Oczywiście zabezpieczyłam wszystko folią, ale pole rażenia okazało się być większe niż przewidywałam.

Po drugie nauczyłam się nie zalewać barwników bardzo gorącą wodą. Ciężko opisać to, co stało się z żółtym barwnikiem, który tak potraktowałam... Zważył się czy jaka cholera... Niestety miał być bazą farbowanek i musiałam nieźle się nakombinować żeby zmienić koncepcję...

Po trzecie - to naprawdę ważne! - rękawiczki to niezbędny element w zestawie małego farbiarza i nie powinny opuścić rąk farbiarki ani na sekundę. Jeśli się o tym zapomni, trzeba dodać kolejny element do zestawu - domestos lub inny wybielacz z chlorem, który pomoże usunąć tęczę z rąk. 

I na koniec mała rada dla osób, które chciałyby spróbować swoich sił i zacząć przygodę z farbowaniem w domu - jeśli masz męża pedanta, poczekaj aż wyjdzie z mieszkania albo wyrzuć go na piwo z kolegami. Inaczej ciężko Ci będzie powstrzymać ochotę poczęstowania go turkusowym barwnikiem prosto w marudzącą buźkę. 

Zdjęcia robione "na szybko" - ścigałam się z czasem i zdążyłam przed rozładowaniem się baterii od aparatu.



To zdjęcie chyba jako jedyne pokazuje rzeczywiste kolory motków. Udało mi się je zrobić na słoneczku, pomiędzy jedną chmurą a drugą :)

Dla porównania zdjęcie w cieniu:





Grubaśny precel to połączenie turkusowego, różowego oraz mieszanki turkusu z częścią żółtego barwnika, który udało mi się ocalić. 



Połączenia kolorystyczne poniżej są bardziej dziełem przypadku i pomieszania się barwników w mikrofalówce, niż zamierzenia. Ale i tak bardzo jestem z nich dumna! Przenikanie się turkusów, fioletów i szafirów... nie do opisania.. uchwycić na zdjęciu też mi się za bardzo nie udało..


Dwa ostatnie motki, które farbowałam były koloru ciemnoszarego. Jak na kolor wyjściowy włóczki efekt farbowania uważam za udany :)



To teraz pozostaje tylko dziergać! :)




27 komentarzy:

  1. mam dzisiaj kiepski humor, ale po przeczytaniu Twojej notki i rad śmiałam się do monitora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co się smucić, jest piękna pogoda i wolny weekend! :)

      Usuń
  2. Przepiękny efekt osiągnęłaś, naprawdę bardzo mi się podoba! I to tak sama w domu farbowałaś? Bardzo fajnie wyszło!
    Wesołych Świąt! :)
    dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję! Farbowałam w domu ale przydałaby się pracownia bo w kuchni po takich eksperymentach zostaje spory armageddon...

      Usuń
  3. Gratulacje, piekne kolorki, wesolych swiat, pa, ania

    OdpowiedzUsuń
  4. o borze, ale prześliczne! *.* przecudnie Ci wyszły, napatrzeć się nie mogę. szalenie ciekawa jestem, co z nich powstanie, ale cokolwiek by to nie było, na pewno skradnie moje serce, przez te obłędne kolory :))

    wesołych świąt Olu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! W planach mam zrobienie chust, ale zobaczymy co z tego będzie :)

      Usuń
  5. Kolory rewelacyjne. Powiedziałabym, takie moje :)
    Z niecierpliwością poczekam na efekty dziergania.
    wesołych Świąt. Ola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu! Na efekty trzeba będzie niestety trochę poczekać, na razie inne projekty w planach... choć może nie wytrzymam i chęć wypróbowania nowych kolorów weźmie górę nad planami :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Zazdroszczę takiego twórczego spędzania świąt, ja niestety musiałam zająć się sprawami bardziej przyziemnymi, czyli przyjmowaniem gości i odwiedzaniem znajomych, ech... Kolory wyszły Ci bajeczne, aż nabrałam ochoty na własne eksperymenty :))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do własnych eksperymentów, to wspaniała zabawa!
      Ja świąt nie obchodzę dlatego miałam trochę więcej czasu na hobby. Niestety mieliśmy dużo sprzątania po remoncie i nie zdążyłam podziergać...

      Usuń
  7. Kolorki cudowne ;))
    Wspaniałych Świąt!!!
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  8. No toś przyszalała...:D czy to ta wełna w nijak atrakcyjnym kolorze kremu/wanilii? Piękne przejścia kolorystyczne (tak bez wazeliny) zwłaszcza miks turkusów z fioletami/różami :D Oficjalnie gratuluje pierwszego udanego (nawet baaaardzo) po wełnie malowania! :D
    Nie wiedzieć czemu ashford w kolorze żółtym również niezbyt radośnie zareagował na bardzo gorącą wodę, bo zmienił kolor z żółciutkiego na musztardowy... męża zawsze lepiej z domu jednak wyprosić podczas farbowania.. mój też pedant, ale dzielnie znosił każdą plamkę i znacząco gorszy poziom porządku, który przyjął nietypową formę podczas farbowania ;)
    Suma sumarum, zabawa jest świetna, prawda? to kiedy następny raz? ja już zbieram siły... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Turkusy już podbiły moje serce bo w gotowej robótce wyglądają rewelacyjnie. Na pewno nie była to jednorazowa przygoda i chętnie do farbowania wrócę, ale na razie mam inne obowiązki no i na dzierganie też trzeba znaleźć czas ;)

      Jak już kupię wszystkie te sofy, regały, osprzęty i przydasie to kupię sobie 10 kilo włóczki i będę farbować taśmowo, aż mi zbrzydnie :)

      Usuń
    2. Zapomniałam napisać, że eksperyment z waniliową wełną nie wyszedł.... Okazała się być oszukaną wełną z domieszką sztuczności i po prostu się nie zafarbowała :(
      W szale tworzenia, z niepohamowaną chęcią zafarbowania czegoś jednak złapałam jasnoszare baby merino. I wyszło jak wyszło :)

      Usuń
  9. Cudowne barwy! Bardzo jestem ciekawa jak się będą układały w gotowym projekcie - z chęcią pooglądam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Nieskromnie powiem, że układają się bardzo ładnie - pokażę próbkę w następnym poście.

      Usuń
  10. śliczne motki ;) takie kolorowe niczym tęcza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Zamierzeniem było bardzo dużo bardzo intensywnych barw :)

      Usuń
  11. Co rusz czytam czy to u Marzeny czy u Assji o farbowaniu włoczki, ale nie bardzo rozumiałam dlaczego. Ale jak widzę takie piękne (niepowtarzalne połączenia) jakie Ci wyszły to już rozumiem: Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo duży komplement, dziękuję :)
      Farbowanie daje niesamowitą satysfakcję a ja dodatkowo zawsze lubiłam bawić się kolorami :)

      Usuń
  12. Jestem pełna podziwu dla Ciebie. W tym temacie jestem laikiem, a także chciałabym tak umieć farbować...
    Kolory wyszły przecudnie! Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  13. Własnie zabieram się do mojego pierwszego farbowania i Twój post bardzo mnie podniósł na duchu :-) Męża pedanta nie mam, ale mój za to mówi stale: po co ci to? fabrowałas wełnę superwash czy jakąś mieszankę? Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie posty, inspiracje i recenzje na tym blogu powstają z myślą o Tobie, czytelniczce mojego bloga. Zostaw komentarz, udostępnij ten post na Fejsie czy albo daj + w Google - doceń moją pracę i poleć ją innym!