14 marca 2014

"Sama sobie zrobię!"

Wieści z frontu remontowego nadal nieciekawe... Chociaż nasze mieszkanie powoli przestaje wygladać jak po wybuchu bomby nuklearnej i przybiera bardziej przyjazną ludzkiemu oku formę, tak długo nam jeszcze przyjdzie czekać, zanim będzie się nadawało do zamieszkania.
Wykończenie szacowane na 1,5 miesiąca przeciągnęło się właśnie do 2,5 miesięcy... i choć mam nadzieję że ten termin jest ostateczny, to jednak rozsądek podpowiada co innego.

Każdemu, kto planuje kupić mieszkanie deweloperskie bo: "zaoszczędzimy czas", "można urządzić od początku do końca po swojemu", "lepiej wykończyć samemu niż remontować po kimś", "wykończenie jest względnie tańsze niż remont" itp. radzę puknąć się w głowę i jeszcze raz to przemysleć :) Urządzanie od początku do końca kosztuje bardzo dużo czasu, nerwów i pieniędzy, większość planów wykończeniowych wg własnego pomysłu idzie w odstawkę z powodu zbyt wysokich kosztów lub braku możliwości ich realizacji, jesz/śpisz/spędzasz połowę dnia w marketach budowlanych wybierając płytkil fugi, płyty g-k, odpływy, syfony, gniazdka, cuda na kółkach... A kiedy w końcu dochodzi do momentu, w którym można juz wybierać te swoje wymarzone, wyśnione karnisze, zasłony, lampy itp. rzucasz do męża: "nie mogę już na to patrzeć, weźmy te najtańsze papierowe i spie****** stąd"...

Nie o tym jednak miało być.... Urządzam aktualnie łazienkę i utknęłam na jednym małym szczególe: chodniczku. Jak wiadomo wybór chodniczka do łazienki to sprawa najwyższej wagi... Sklepy bardzo mnie rozczarowały w tym temacie i nigdzie nie znalazłam "tego jedynego". Ale co to dla dziewiarki, zawsze można sobie wydziergać.... Sama sobie zrobię!

Kupiłam bawełnę Hooked Zpagetti i działam, ale średnio mi to wychodzi bo z szydełkiem nie bardzo się lubimy. Pastwię się jednak nad tym koszmarkiem, który w żaden sposób chodniczka jeszcze nie przypomina... i jestem dobrej myśli bo przecież kiedyś udać się musi :)

Na koniec parę inspiracji, na które wpadłam na ravelry. Wykorzystam je jak tylko nabiorę nieco wprawy :)


Tapis Tirrisson




Mata łazienkowa Rips



Koszyk Yukonii


9 komentarzy:

  1. Zawsze dobrze, gdzie nas nie ma:)). Ja mam doświadczenia z lokalami niby gotowymi, które potem okazywały się być najeżone ukrytymi defektami, gniazdka nie w tych miejscach co trzeba, podłogi i płytki niby ładne, ale potem nic do nich nie pasuje itd... Więc teraz jestem na etapie - "nigdy więcej gotowców" :)).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha wiem o czym mówisz ja dom buduję!!!Teraz mam się na okna zdecydować ;) Dużo tego stwierdziłam ,że też chce tanie ;) i w miarę ładne!!!
    zobaczymy!!!
    Inspiracje fajne znalazłaś!!!!Pozdrawiam i powodzenia!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Każda opcja ma plusy dodatnie i plusy ujemne ;) Koszt wyremontowania po kimś i zrobienia od zera jest chyba dość zbliżony.
    Super są te dywaniki, które znalazłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokonałam niemożliwego i zakończyłam swój własny dywanik :) Niedługo pokażę!

      Usuń
  4. hahha, swietny post.. przypomina mi nasze wykańczanie domu.... teraz jak wchodzimy do liroja, obi czy innych budowlanych sklepów , z usmiechem na gebie mówimy sobie z niemężem... JAK dobrze ,że nie musimy już nic wybierać...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie skończyłam niestety pielgrzymek do marketów budowlanych... :(

      Usuń
  5. :) Dlatego ja chętnie pomagam w takich remoncikach/wykończeniach i wtedy nie ma tyle stresu :)))
    A O lampach napisałam Ci w mailu.
    Ściskam, Marta :)

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie posty, inspiracje i recenzje na tym blogu powstają z myślą o Tobie, czytelniczce mojego bloga. Zostaw komentarz, udostępnij ten post na Fejsie czy albo daj + w Google - doceń moją pracę i poleć ją innym!