09 stycznia 2014

Moje miejsce do dziergania

Dołączam do pimposhkowej akcji. Postanowiłam pokazać swój kącik do dziergania zanim przestanie być moim kącikiem. 

Jestem w podobnej sytuacji co Pimposhka. Niedługo sprzedajemy naszą klitkę i przenosimy się dalej, do miejsca większego o 30 metrów i całe 19 lat kredytu ;). Żegnam się więc niedługo z kącikiem który okupowałam od półtora roku. Pimposhka miała dobry pomysł, dzięki temu będę mieć przynajmniej zdjęcie na pamiątkę!



Kącik niewielki bo i mieszkanie niewielkie. Fotel kupiliśmy miesiąc czy dwa po wprowadzeniu się i to w dodatku na kredyt :) razem z resztą mebli. Drogi był ten fotel cholernie, dwa razy droższy od innych w sklepie ale ja się uparłam więc mam.  Lampa z żarówką dużej mocy pozwala moim oczom nie oszaleć od dziergania wieczorami. Za fotelem trzymam moją Stefanię. Ma na sobie mój ostatni udzierg, zdjęcia pojawią się na blogu w weekend.

Obok fotela stoi koszyk z włóczką. Nie dajcie się zwieść pozornemu porządkowi. Pod koszykiem i za fotelem mam sto tysięcy kartonów z włóczkami. Mogłabym je rozpakować i gdzieś poupychać ale po co wyciągać z kartonu rzeczy które zaraz trzeba będzie pakować z powrotem? Więc leżą tak już od trzech miesięcy. 




Na komodzie książki oczekujące na przeczytanie. Strasznie zaniedbałam ostatnie czytanie na rzecz dziergania. Jestem winna książkom ogromne przeprosiny... 


18 komentarzy:

  1. Bardzo sympatyczny, malutki kacik,pa, ania

    OdpowiedzUsuń
  2. śliczne! Ojej, to jak będziecie mieć 30 metrów więcej to ile teraz macie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! No to salony będziecie mieć w porównaniu z tym co teraz. Co będzie robić? Ganiać się w berka czy w chowanego? ;) Gratuluje!

      Usuń
    2. Hihi... Na początek dwa miesiące remontu a potem się zobaczy ;D Ale będę mieć cały pokój na włóczki, maszynę dziewiarską i do szycia :) Tylko mój ;D

      Usuń
  3. Nie wiem na czym to polega, ale im mniejsze miałam mieszkanie, tym więcej miałam w nim miejsca :))) Teraz mam dom a nie mam stałego kąta do dziergania czy haftowania... Chyba wrócę do kawalerki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Już na etapie planowania przeprowadzki nie mam pojęcia, gdzie ja to wszystko zmieszczę... a przecież przeprowadzam się do większego mieszkania...

      Usuń
  4. Bardzo tu ciepło i przytulnie u Ciebie.
    Fotel fotelem, ale lampę czy "babę" to bym przyjemnością Ci podprowadziła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lampę kupiłam w Ikei za 30 zł. Powiem Ci że nawet żarówka do niej była droższa :)

      Usuń
  5. Hej. No kącik wspaniały posiadasz kochana, nic tylko dziergać ;)
    A Stefania też niezła. Też chcę taką! Gdzie kupiona, w necie?
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Stefę kupiłam na allegro, nie pamiętam już u jakiego sprzedawcy. Jestem z niej bardzo zadowolona. Miałam kiedyś inną, na metalowej nodze i zdecydowanie wolę tę z drewnianą. Nie chodzi jedynie o kwestie estetyczne ale też o to, że metalowe nóżki bardzo szybko się rozregulowały.

      Usuń
  6. Bardzo fajny kacik jak na 30 metrowy metraz, u nas niestety nie mam takiego tylko mojego choc metraz mamy identyczny. Fotel pierwsza klasa , zazdroszcze i jego i Stefki. Ale za kila lat mam nadzieje tez miec podobne na wiekszym metrazu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że uda się zrealizować plany. Ja już nie mogę się doczekać chwili, kiedy będę miała gdzie rozłożyć moją maszynę dziewiarską.

      Usuń
  7. Bardzo przytulny kącik. Zazdroszczę Ci całego pokoju w nowym mieszkaniu :) Może i mnie niedługo spotka to szczęście kredytowe.

    OdpowiedzUsuń

Wszystkie posty, inspiracje i recenzje na tym blogu powstają z myślą o Tobie, czytelniczce mojego bloga. Zostaw komentarz, udostępnij ten post na Fejsie czy albo daj + w Google - doceń moją pracę i poleć ją innym!