31 grudnia 2014

Mój rok 2014...

... dziewiarsko był rokiem wielkiego rozwoju i spektakularnych porażek :)


1. Wydziergałam 22 cosie, z których jestem mniej lub bardziej zadowolona. Poniżej część z nich.



2. Spieprzyłam na całej linii 3 swetry, których prucie zostawiło głęboki ślad w mojej psychice. Udało mi się również dwa razy z rzędu wydziergać za duży Light Trails i spruć go - również dwa razy. Do trzech razy sztuka?


Dzierga się po raz trzeci


3. Pierwszy raz brałam udział w KAL-u.




4. Poczyniłam swoje pierwsze własnoręcznie farbowane moteczki i upaćkałam przy tym całą kuchnię






Mój mąż zaliczył tym samym swoją pierwszą przygodę z modelingiem



A ja mogłam podziwiać swój wzór wydziergany rękami innych dziewiarek - bezcenne!


6. Zapoczątkowałam akcję '12 czapek w 1 rok' a odzew dziewiarskiej blogosfery przeszedł moje najśmielsze oczekiwania







7. Zmusiłam mojego męża do noszenia czapki! HA!




A jaki był Wasz dziewiarski rok 2014? :)

26 grudnia 2014

Czapka małego chochlika

Prezenty rozdane, mogę już pokazać czapeczkę, jaką wydziergałam dla siostrzeńca mojego męża. Standardowo był wielki stres, bo skąd ja mam wiedzieć, jaką głowę ma roczne dziecko i czy czapka będzie dobra? Ale udało się i wszystko pasuje! Zdjęcia TAKIE SE, bo robione na szybko tuż przed zapakowaniem prezentu. Czapka powstała w komplecie do tego sweterka. Rodzicom się podoba, dzieciakowi trochę mniej, bo ją cały czas ściągał :) 




Wzór: improwizacja wspomagana darmowymi wzorami 'gnome&pixie' hats w celu ustalenia rozmiaru
Druty: KP 5.00 mm
Włóczka: Zitron Merino Lifestyle, farbowane przez Justynę
Zużycie: 0.2 motka, nitka trzymana podwójnie



Jeszcze nigdy tak szybko nie zrobiłam czapki :) Uwielbiam dziergać dla małych dzieci! A Wy możecie już się pochwalić tajnymi projektami dziewiarskimi? wszystkie ręcznie robione prezenty już rozdane? :)

21 grudnia 2014

Stripe theory

Ta chusta jest zupełnie przypadkowa. Nie było jej w planach :) 

Pasiastą włóczkę kupiłam na inny projekt, chciałam ją połączyć z motkiem w kolorach tęczowych i zrobić przyjaciółce prezent ale próbka wyglądała dramatycznie i okazało się, że te kolory zupełnie do siebie nie pasują. Został mi całkiem pokaźny zapas szarej włóczki tej samej grubości (po sprutej Arabelli), więc postanowiłam spróbować połączyć ją z tymi różami i bordo i zobaczyć co się stanie. Wyszło raczej fajnie :)





Druty: 4.00 mm
Włóczka: 
1 motek Jawoll Magic Degrade w kolorze 066
2 niecałe motki szarej Filcolany Arwetta Classic 



Całkiem się udała i przekonała mnie, że powinna powstać jeszcze tęczowa wersja :) Nie mam zdjęć na sobie, bo pogoda za oknem jakoś nie nastraja pozytywnie do wyjścia. Zresztą, wolę dziergać niż biegać z aparatem, zaczęłam Light Trails (pisałam o moich planach TU) i dziergam jak szalona, żeby zdażyć przed końcem urlopu :))

A jakie Wy macie plany na święta? :)

Ps. Przypominam, że swoje grudniowe czapki można linkować pod tym postem. Nie zapomnijcie odwiedzić innych uczestników zabawy i zostawić komentarz!

14 grudnia 2014

Czapka grudniowa / 12 czapek w jeden rok

Moja grudniowa czapa jest bardzo puchata i zimowa :) Czekałam na śnieg, żeby oddać jej sprawiedliwość zdjęciami w pięknej scenerii, ale coś mi się wydaje, że we Wrocławiu długo nam jeszcze przyjdzie czekać na śnieg - na razie mamy tylko deszcz i chmury. I właśnie w tej pochmurnej, deszczowej pogodzie robiliśmy poniższe zdjęcia...





Łukasz ma prawie identyczną, dorobiłam mu ją do tego komina. Oczywiście jego czapka jest bez pompona, bo jak wiadomo pompony są 'pedalskie'. Na początku był swojej czapce bardzo niechętny (no bo przecież 'po co mi czapka w zimie?') ale od kiedy zrobiło się zimno to się bardziej z czapką polubili. 





Dane techniczne

Druty: 5.0 mm i 5.5 mm
Włóczka: Drops Andes, 1 motek
+ pompon ze sztucznego futerka
Wzór: własny z głowy



Ta czapka jest moją czapką grudniową, w wyzwaniu 12 czapek w jeden rok. Następna w styczniu :)

A poniżej dwie fotki z moim najnowszym, ukochanym udziergiem, czyli Wheaten Scarf, o którym pisałam już wcześniej ale nie zamieściłam żadnego porządnego zdjęcia w świetle dziennym. Wyglądam jak bałwanek, taka jestem opatulona ale marznę okropnie, więc trzeba sobie jakoś radzić :))




Powiem szczerze, że nie spodziewałam się takiego zainteresowania tym wyzwaniem :) Linków do listopadowych czapek było aż 57! Można je wszystkie zobaczyć TUTAJ. Dziękuję bardzo każdej z Was za udział w zabawie, wszystkie Wasze czapki są piękne!

Wiem, że czekałyście niecierpliwie na mój grudniowy post, żeby móc podlinkować swoje wpisy z wydzierganymi już grudniowymi czapkami. Pamiętajcie, żeby podlinkować konkretny post z grudniową czapą, nie dodawajcie linków do głównych stron swoich blogów. W ten sposób odwiedzającym Was osobom będzie łatwiej znaleźć wasze piękne czapki stworzone w ramach tej akcji! Na Ravelry używam tagów 12czapek1rok i 12hats1year. Użyjcie ich dodając własne czapki w tym serwisie! Łatwiej będzie je wyszukać!

Dodajcie swoje grudniowe czapki poniżej, używając guzika 'Add your link'. Przedłużyłam trochę zapisy dla spóźnialskich, ze względu na święta. Grudniowe czapki będzie można podlinkować do 10 stycznia.





12 grudnia 2014

Komin w kwadraty czyli entrelak raz jeszcze :)

Bardzo polubiłam entrelaka. Właśnie dziergam kolejny, podobny do ostatniego komin, ale wolno mi idzie bo rozpraszają mnie inne robótki.. Aktualnie robię 5 rzeczy na raz (!) i nie mam na myśli starych ufoków, które leżą i czekają na lepsze czasy. Nie wiem jak to się stało, zorientowałam się dopiero kiedy nie mogłam znaleźć żadnych wolnych drutów w rozmiarze 4,5, których mam w domu 3 pary... Przekopałam standardowe miejsca, w których zwykle porzucam robótki i okazało się, że tych zaczętych i aktualnie dzierganych jest już całkiem sporo. I jak tu zacząć nowy sweter Suvi? :(

A oto nowy komin. Zdjęcia, moim skromnym zdaniem, wyszły całkiem niezłe, zważywszy na paskudną pogodę i ciemne dni.. :) Niestety tym razem nie na ludziu, ale jeśli ktoś chce zobaczyć podobny komin na mnie, to zapraszam do kliknięcia  TU.







Tym razem użyłam innej włóczki. Ta jest przyjemniejsza w dotyku i bardziej lejąca, niż YarnArt Magic. O dziwo, mimo dużej zawartości akrylu, włóczka jest bardzo fajna w robocie. Jest lekko mechata i ma delikatnie świecący włosek.

Włóczka: Himalaya Padisah 50222, 2 motki
Druty: 4.00 mm










Czyż te kolory nie są czadowe?



11 grudnia 2014

Blog Liebster Award

Bardzo dziękuję Monice z bloga Creative Paruparo za nominację :) Z reguły nie biorę udziału w takich zabawach... Chętnie odpowiem na zadane pytania, ale postanowiłam nie przekazywać nominacji dalej - mam nadzieję, że będzie mi to wybaczone :)


1. Książka papierowa czy elektroniczna?

Jestem zadeklarowanym bibliofilem i uwielbiam książki w formie fizycznej. Bardzo lubię je kupować, macać, delektuję się ich widokiem na regałach (swoja drogą powoli mi się kończy na nie miejsce...). Dlatego zdecydowanie wybieram książkę papierową. Chciałabym natomiast kupić sobie za jakiś czas czytnik - głównie, żeby ułatwić sobie czytanie w środkach komunikacji i umożliwić czytanie w trakcie dziergania :)

2. Ulubiony film?

Nie mam jednego ulubionego filmu. Jestem uzależniona od filmów i seriali telewizyjnych, oglądam je hurtowo, głównie podczas dziergania. Bardzo lubię kino koreańskie, indyjskie ale też filmy klasyków - Franka Capry, Martina Scorsese, Alfreda Hitchcocka. Mogę natomiast wskazać dwa filmy, które niewątpliwie bardzo na mnie wpłynęły i które zaliczają się do moich ulubionych. Jeden z nich to 'Przeminęło z wiatrem' (1939) Victora Fleminga z Vivien Leigh i Clarkiem Gable, który po raz pierwszy obejrzałam mając około 12 lat. Dzięki temu filmowi zainteresowałam się a potem zakochałam się w 'starym' amerykańskim kinie (ta miłość trwa do dziś). Gorąco polecam też powieść Margaret Mitchell. Drugi z tych filmów to 'Arszenik i stare koronki' - niewątpliwie urokliwa czarna komedia reżyserii Franka Capry z rewelacyjnym Carym Grantem w roli głównej. Moim zdaniem to jeden z tych filmów, które po prostu trzeba zobaczyć.

3. Wymarzona praca?

Niestety nie ta obecna :) Wymarzona praca to taka pełna wyzwań, odpowiedzialności za jej kształt i rezultat i z miejscem na kreatywność. Nie znoszę sztywnych norm i polityk, nie lubię być ograniczana przez inne osoby, nie potrafię robić cały czas tych samych rzeczy.

4. Masz słabość do...?

Czipsów. Mogłabym je jeść tonami. Nie przepadam za to za słodyczami.

5. Twoje najpiękniejsze wspomnienie?

Myślę, że jeszcze przede mną :) Natomiast wszystkie najważniejsze związane są z moim mężem :)

6. Jaki masz patent na poprawę humoru?

Żeby poprawić sobie humor chodzę na zakupy.... spożywcze. Kupuję wtedy wszystko co wpadnie mi w oko, dziwne warzywa, azjatyckie przyprawy i sosy,  sery pleśniowe a potem wszystko to pożeram w domu.

7. Wymień trzy rzeczy bez których nie potrafisz się obejść.

Mąż, dobra książka i druty, dostęp do Internetu.

8.  Czego najbardziej się boisz?

Najbardziej boję się bać. Jestem strasznym cykorem, wyłączam horrory po 10 minutach, zanim cokolwiek strasznego się stanie. Szczytem moich możliwości był 'Duch' (1982). Po obejrzeniu tego filmu bałam się ciemności i zasypiać przez ponad miesiąc. 

9. Ulubiony miesiąc - uzasadnij swój wybór.

Nie mam ulubionego miesiąca... Uwielbiam lato, ciepło, słońce i bieganie w szortach. Lubię też wszystkie te miesiące, kiedy zmienia się pora roku. Bardzo lubię październik, bo przychodzi wtedy piękna jesień. Uwielbiam grudzień za wszystkie lampki, świecidełka i prezenty. Po zimie czekam z wytęsknieniem na marzec, długie dni i słońce.

10. Jak masz na drugie imię?

Anna.

11. Czego najbardziej nie lubisz robić?

Ku rozpaczy mojego męża - sprzątać. Najbardziej nie znoszę myć łazienki, ściągać prania z szuszarki, prasować, myć okien i naczyń. Mały bałaganik jest mi potrzebny, żeby czuć się w domu jak w domu.




09 grudnia 2014

Za co kochamy Suvi?

Coś ostatnio nie mam nic do pokazania, choć to wcale nie znaczy, że nic się u mnie nie dzieje... Przegapiłam weekend i nie zrobiłam zdjęć żadnego z udziergów, którymi chciałabym się pochwalić... A dziergam jak szalona! Jak na moje tempo ;)

Po nieudanych swetrach zajęłam się formami, które nie mają prawa wyjść źle - czapkami, kominami i szalikami :) Na przykład taki entrelak jest bardzo uzależniający. Pokazywałam ostatnio komin zrobiony tym wzorem - właśnie poleciał do nowej właścicielki i mam nadzieję, że się spodoba! Postanowiłam go powtórzyć i zaczynam już trzeci, choć dla urozmaicenia kupiłam włóczki w zupełnie innych kolorach. Mała zajawka na zdjęciu poniżej :) Generalnie wzięło mnie na multikolorowe, tęczowe klimaty, przerywane czasami jakąś szarością (jak szary to wiadomo, że dla mnie).



Przygotowuję się psychicznie do dwóch cudownych wzorów, które planuję wydziergać - niestety swetrów... Niestety, bo odeszła mi ochota na takie duże, wymagające udziergi, ale te wzory wyjątkowo sobie upodobałam i po prostu nie odpuszczę! Oba są autorstwa Suvi, która zachwyca prostotą i stylem projektowanych przez nią dzianin. Jest moim guru i chciałabym mieć w szafie niemal wszystkie jej projekty. Najnowszy wypuszczony przez nią wzór to cudowny Schnee - kardigan typu oversize, w którym można się zakochać od pierwszego wejrzenia.



Testy zakończyły się 5 grudnia a ja siedziałam jak na szpilkach w oczekiwaniu na moment, w którym wzór trafi do sprzedaży. Wzór już leży spokojnie w mojej biblioteczce na Ravelry a włóczka jedzie mi na spotkanie... Nie mogę się doczekać! ♥ Wygląda na mięciutki, wielgachny i prztulaśny, czyli taki, jaki powinien być zimowy sweter! :)

Drugi sweter to już wspominany przeze mnie wcześniej Light Trails. Włóczkę na niego mam od dawna, ale po ostatnich wpadkach z Arabellą i jeszcze jednym swetrem nie miałam na niego siły.



Po tym jak kupiłam te dwa wzory Suvi wrzuciła do swoich ukończonych projektów przepiękny komin, który od razu wpadł mi w oko. Zabije mnie ta dziewczyna, nie nadążam z dzierganiem jej pięknych pomysłów! ;)

A Wy lubicie projekty Suvi?


04 grudnia 2014

Wheaten Scarf i kuchenne rewolucje

Próbowałyście kiedyś zblokować szal, który ma 2,80 cm? Ja tak - wczoraj w nocy :))) Podłoga w kuchni sprostała wyzwaniu!




Dawno nic nie sprawiło mi takiej przyjemności w dzierganiu. Dziś tylko kilka fotek miernej jakości. Lepsze nastąpią później, jak pogoda przestanie namiętnie pracować nad połębianiem mojej depresji.




Jestem dumna! :)

Niedługo post z grudniową czapką, pod którym będziecie mogły podlinkować swoje cuda :)


27 listopada 2014

Mój list do Świętego Mikołaja :)

Ten post jest nawiązaniem do ostatniego wpisu Maknety i jej listu do Świętego Mikołaja. Myślę, że stworzenie takiej listy 'marzeń prezentowych' to całkiem fajna sprawa, dlatego postanowiłam się przyłączyć i zamieścić na blogu listę marzeń/prezentów jakie ja chciałabym dostać od tego sympatycznego pana tudzież jego ziemskich pomocników :)

I tak, oto powstała lista moich mniej lub bardziej realnych zachcianek!


1. Zegarek Fossil ES3262 (różowe złoto+beż) lub ES3077 (różowe złoto+grafit). W tej kolejności. Albo najlepiej oba :)))





2. Woda perfumowana Flowerbomb Victor&Rolf. Cudeńko, którym się zachwycam ale jakoś nigdy nie potrafiłam się zmusić, żeby wydać tyle pieniędzy na perfumy.




3. Torebka Guess. Jestem wielką fanką torebek tej marki! Mam parę wybranych ideałów, bo jak tu się zdecydować na jedną, kiedy wszystkie są piękne i potrzebne?

 Malutka wieczorowa La Parisenne



Dizajnerska Avery





Klasyczna Delaney




4. Czytnik ebooków Kindle Paperwhite



5. Złote malutkie kolczyki. Kuleczki albo kwadraciki, tak jak te poniżej z Yes.


6. Pierścionek W Kruk, model ZCP/PZ31



7. Przydałyby się na tej liście jakiś dziewiarski prezent :) padło więc na motowidło! Dzięki mojej mamie niedługo stanę się szczęśliwą posiadaczką nawijarki (już do mnie jedzie z UK). Jeszcze tylko motowidło i będzie komplet! :)


Do tego spisu do niedawna dodałabym jeszcze jedną pozycję, ale dzięki mojemu wspaniałemu mężowi mogę ją już odhaczyć :) Te buty się kocha albo się ich nienawidzi, ale każdy musi przyznać, że są wygodne i ciepłe jak cholera. Jadą do mnie...


:)


Drogi mężu, mam nadzieję, że czytasz ten post i skrzętnie zapisujesz sobie wszystkie podane tu linki! ;)

A co znalazłoby się na Waszej liście? Trafiłam choć trochę w Wasze gusta? :)


24 listopada 2014

Mała forma będąca przerywnikiem między porażkami swetrowymi

Po moich ostatnich przebojach z Arabellą odpadłam zupełnie i straciłam ochotę do dziergania. Podobno małe formy są najlepsze na smutki i pomagają pogonić niemoc twórczą :) Spróbowałam.

Prułam trzy razy na samym początku, ale nie zniechęciło mnie to. Robiłam z grubej włóczki, na drutach 4.0 mm, więc po Arabelli to była bardzo miła odmiana. W niedzielę trafiła się niezła pogoda, wyszło słonko i pierwszy raz od dawna było widać niebo więc udało się zrobić całkiem niezłe zdjęcia :)




Jestem z niego bardzo zadowolona, ale raczej nie zatrzymam go dla siebie. Komin robiłam z myślą o tym, że dam go komuś w prezencie lub sprzedam. Chętnie zrobię taki sobie ale moje wymarzone kolorki akurat wyszły ze sklepu i nie wiadomo kiedy wrócą. Czekam więc :)



 
Zastanawiam się czy nie zostać na troche dłużej przy dodatkach i olać na jakiś czas robienie swetrów. Po zblokowaniu okazało się, że Arabella nie jest za mała. Zostały mi do zrobienia rękawy, ale ten sweter dostarczył mi takich wrażeń, że już nie mogę na niego patrzeć, wiec nie sądzę, żeby powstały szybko... Przydałaby mi się ghost knitterka :) Ktoś, kto dokończy za mnie rękawy i odda mi piękny, gotowy sweter :)) Pamiętacie post Bryzeidy na ten temat? Pomogła komuś uratować sweter dodając do niego warkocz :) To jest dopiero nisza na rynku dziewiarskim! :)

14 listopada 2014

O dwóch moteczkach i ich nowych właścicielkach :)

To już dziś dowiecie się, do kogo poleci moteczek Zagodowego Silky Merino Lace. A że mam dobry humor, to przygotowałam jeszcze jedną niespodziankę, ale o tym za chwilę ;)

Dziękuję Wam wszystkim serdecznie za życzenia! Z komentarzy pod rozdawajkowym postem wnoszę, że należy Wam się małe sprostowanie. Otóż nie, nie mam siedemnastu lat. Myślałam, że to widać, ale miło, że muszę się z tego tłumaczyć :). Nie mam też siedemnastoletniego dziecka (to już mną bardziej trzepnęło :P)

Był to najzwyczajniej na świecie żart, a wiek został obliczony za pomocą zasady 'n minus 10'. Im bliżej mi do trzydziestki tym mniej wolę myśleć o tym ile tak właściwie mam lat. Z reguły wolę o tym zapominać niż pamiętać. Siedemnastka wydawała się idealnym rozwiązaniem. Czasami proszą mnie o dowód w sklepie, więc mam jakieś podstawy, żeby się o siedemnastkę ubiegać :) Coraz rzadziej proszą... a ja coraz częściej kupuję alkohol... Czy to już niepokojące?! :)

Halo, halo, pani Naturo, bardzo proszę zwrócić mi dziesięć lat życia i zabrać w zamian te wszystkie oznaki upływu czasu! 
Z góry dziękuję! Pozdrawiam!

Zawsze myślałam, że jak będę zbliżać się do trzydziestki, to będę już miała wszystko poukładane - dom z basenem, mnóstwo pieniędzy, look hollywoodzkiej gwiazdy i mohito przyklejone na stałe do ręki. Plan został zrealizowany w 1/5, to znaczy... zbliżam się do trzydziestki.  

I tym optymistycznym akcentem.... przechodzę do meritum dzisiejszego posta:)



Tak jak i poprzednim razem, skorzystałam z pomocy mojego małżonka przy losowaniu. ścinki papieru, fotorelacja krok po kroku, zdjęcia małych dziecięcych łapek wyciągających karteczkę... to wszystko jest bardzo urocze i naprawdę podziwiam dziewczyny, które to robią... Ale ja na drugie mam Lenistwo a na trzecie Chroniczny brak czasu, więc musicie mi wybaczyć.
U nas jest krótka piłka. Ja mówię: 'Podaj mi liczbę od jeden do .....' a on rzuca: 'X' i HADZIA! Już wiem, kto dostaje moteczek. 

Dziś wybrał sobie liczbę 25!

A dwudziesty piąty komentarz zostawiła pod moim postem Jola...



Strasznie się cieszę, że mogę Jolę nagrodzić, bo jest wierną czytelniczką i komentatorką moich tutejszych blogowych wynurzeń. Jolu, wyślij mi proszę maila z adresem do wysyłki :)


Ale to jeszcze nie wszystko. Mam jeszcze niespodziankę dla autorki komentarza, który mnie najbardziej ujął/rozbawił/trafił w sedno. W każdym razie szczerzę się do niego szczerze, kiedy go widzę.



Aniu, wełniste wszystko, seks i pieniążki... ♥ ♥ ♥ Mam nadzieję, że lubisz pastelowe kolorki :)))
Napisz mi mejlucha albo zgadamy się na FB :)


Dziękuję wszystkim za zabawę!